Oda I, 22 (Horacy, tłum. Siemieński, 1916)

Translated from Latin by Lucjan Siemieński

Kto wolen zbrodni, kto wiódł czyste życie,Po maurytańskim co mu tam dzirycie;Łuk, kołczan, strzały z jadowitym grotem,Co mu tam potem!

Taki przez Syrtów rozpalone piaski,Przez niegościnny przejdzie grzbiet kaukazki,

I do bajecznych dotrze on rubieżyGdzie Hidasp bieży.

Raz, o Laladze gdym składał wierszyki,Zabłąkałem się w sabiński bór dziki —Wtem wilk mi zaszedł — choć broni nie miałem,Uciekł on cwałem.

I w niezbrodzonych apulskich dąbrowachPodobnej bestyi nie spotkasz na łowach,Ni w kraju Juby, co srogie lwy rodzi,Taki nie chodzi.

Czy mnie zapędzisz kędy lodowateSłońce, nie stroi drzew w wiosenną szatęKędy mgły wieczne, a Jowisz ponuryWciąż pada z góry.

Czy w kraj bez domów, nagi, kędy z blizkaRydwan słoneczny na głowy żar ciska —Gdziekolwiek pójdę, z Lalagą mą wszędzieDobrze mi będzie.

Comments

Loading comments…