Oda I, 27 (Horacy, tłum. Siemieński, 1916)
Translated from Latin by Lucjan Siemieński
Tłuc o łby szklanki dla uciech stworzone,Tracki to zwyczaj. Precz ten narów dziki!Bóstwo Bachusa powinno być czczone,Nie znieważane przez krwawe kłótniki.
Cóż ten dobyty medyjski miecz znaczyPrzy winie, świecach? — Uciszcie się proszę!Każdy niech łokciem podeprzeć się raczy,A językowi sfolguje potrosze.
Chcecie, bym wypił Falernu szklanicę —To niech braciszek opunckiej MegilliWyzna serdecznych cierpień tajemnicę,I, czyją strzałą przeszyty w tej chwili?
Wahasz się? Dobrze — więc nie piję z wami;Lub mów, jakiego miłość to gatunkuTrzyma cię? Pewno skłonność ta nie plami,Gdyż zawsześ szukał lepszego stosunku.
Mów mi do ucha, kto ona? Bądź szczéry;Ja cię nie zdradzę... O biedny kolego!Otóż w Charybdy dostałeś się wiry,Jakby nie można znaleźć co lepszego?
Żaden czarodziej nie skruszy twych oków,Żaden tessalski filtr, żaden Bóg niebny;Chybaby Pegaz cudem lotnych skokówWyrwał cię z szponów Chimery trójłebnej.
Comments
Loading comments…