Oda I, 31 (Horacy, tłum. Siemieński, 1916)

Translated from Latin by Lucjan Siemieński

Czegóż ma żądać wieszcz od ApollinaW dniu poświęcenia mu chramu;

O co się modlić, kiedy czaszę winaWylawszy, ofiarę da mu?

Wzdy nie o żniwa ze sardyńskich włości,Nie o kalabryjskie trzody,Ni złoto Indów i słoniowe kości,Lub smugi, gdzie Liru wody

Cieką leniwo. Niech tam nożem krzywymObrzyna grona winnicyKto się dziedzicem winnic zwie szczęśliwym;Niech kupiec w złotej szklanicy

Łyka sok winny, co go za towarySyryjskie dostał — i częściej,Niż trzykroć w roku atlanckie obszaryOpływa, — a Bóg mu szczęści.

Dla mnie oliwki, sałata, ślaz lekki,Wystarczą aż nadto — byleSwej mi Apollo nie skąpił opiekiI chował w zdrowiu i sile.

Synu Latony! pozwól mi wesołoŻyć na tej, co mam chudobie;

Daj starość znośną i pogodne czołoI lutnię o każdej dobie.

Comments

Loading comments…