Oda I, 4 (Horacy, tłum. Siemieński, 1916)
Translated from Latin by Lucjan Siemieński
Wiosna znów wraca, z nią ciepły Fawoni,Zimowe roztopił lody;Łódź z suchych brzegów na wodyZjeżdża; bydełko od obór swych stroni;Rolnik kąt rzuca ogrzany;Szronem nie srebrzą się łany.
Wenus prowadzi przy blasku miesiącaOrszak lekuchnych postaciNimf połączonych i GracyiCo nóżką pląsząc w przemian ziemię trąca;A Wulkan wyrzuca snopyIskier, gdzie kują Cyklopy.
Teraz się mirtem wieńczmy po zwyczaju,Lub strójmy włos połyskliwyW rozwity słońcem kwiat żywy;Teraz Faunowi zanieśmy do gajuKoźlątko — lub jeśli pragnieW ofierze dajmy mu jagnię.
Blada śmierć depce obojętną nogąKrólewskie dwory, jak chaty —Pomnij Sestiuszu bogaty!Że życie krótką wymierzone drogą:Wielkim nadziejom w niem ciasno,Bo ledwo błysną, wnet zgasną.
A gdy się ujrzysz raz w Plutona świecieŚród mar bajecznych, w ciemności,Nie będziesz tam rzucał kościO to, kto królem ma być na bankiecie?Tam i z Licyda nic tobie,Choć doń się palą płcie obie.
Comments
Loading comments…