Oda II, 12 (Horacy, tłum. Siemieński, 1916)
Translated from Latin by Lucjan Siemieński
Nie chciej bym wojnę numantyńską, długą,Ni Annibala dzikiego sztandary,Ni morze puńskiej krwi zbroczone strugąŚpiewał na miękkich strunach mej cytary.
Ani Lapitów, ani pijanicęHyleja, z całą czeredą olbrzymów,Których zgniótł Herkul, gdy się na stolicęDarli Saturna — nie chcę do mych rymów.
Ty sam Meceno lepiej powiesz w prozieO Cezarowych tryumfach rozlicznych:Jak skute króle przy zwycięskim wozieProwadził nieraz śród tłumów ulicznych.
Mnie każe Muza śpiewać twoją PanięLycymnię; ócz jej promienie i żary,Głosik czarowny, śpiewy, szczebiotanie,Serce, co stałej dotrzymuje wiary.
Jak w tańcu nóżką wywija ochoczo,Żarcik po żarcie sypie nieustanny —Jak z wieńcem dziewcząt, kiedy ją otocząSplata swe ręce w uroczystość Dyanny.
Czyżbyś za wszystkie Achmenowe trzosy,I za Mygdona frygijskiego zbioryOddał Lycymni swojej śliczne włosy,Lub za Arabii napchane komory,
Ten czar, gdy szyjkę do pocałowaniaSkłoni, lub umknie, kapryśna pokusa,Abyś jej porwał chciwiej, co zabrania,A ona wzajem skradła ci całusa.
Comments
Loading comments…