Oda IV, 9 (Horacy, tłum. Siemieński, 1916)
Translated from Latin by Lucjan Siemieński
O nie myśl, żeby pieśń ta przebrzmieć miałaCom ją — nad szumnym Aufidem zrodzony —Składał, a lutnia moja wygrałaNowemi rytmy i tony.
Jeśli meoński Homer w pierwszym rzędzie,To Pindar, Cejczyk, nie są zapomnieni;I groźny Alcej z nimi żyć będzieObok Stezychora pieni.
Anakreonta krotofilne śpiewyWieki szanują; i dziś wieje duszaZ płomiennych strofek eolskiej dziewy,Budzi tęsknotę i wzrusza.
Nietylko jedna Helena z LakoniiDała się gacha usidlać kędzioremI złotolitą szatką, gdy do niejZajechał królewskim dworem.
Nie pierwszą z łuku cydońskiego strzałęTeucer wypuścił; — nie sam Stenel pierwszyLub Idomenej wyłączną chwałęZdobył i godzien wierszy.
Ilion nietylko raz był oblężony,I wprzód, gdy mury wróg ściskał taborem,Pierśmi zasłaniał dzieci i żonyNie sam Deifob z Hektorem.
I wprzód Heroje bywali niezwykli,Ale zstąpiwszy do ciemnej otchłaniSwoich poetów nie mając, znikliNieznani, nieopłakani.
Nierozsławione pieśnią bohatyryJak lada gnuśnik zapomnieni w grobie.Dlatego Leliu! w dźwiękach mej liryNie mogę milczeć o tobie.
Ni ścierpieć, żeby zacnych czynów tyleZawiść zatarła. Tyś obdarzon takimDuchem, że w szczęsną, lub czarną chwilęZawsześ niezłomnym, jednakim.
Tyś fałszów mściciel; niewięcej jak śmieciePonętne złoto ma dla cię ponęty;Niejednoroczny konsul ty przecie,Lecz taki, co raz wprzęgnięty
W twardą powinność, nad zyski ją ceni;Dary przekupne odtrąca wzgardliwie;Chociaż nań biją wrogi spiknieni,On ich zwycięża szczęśliwie.
Nie ten, co trzosy nabił, zwie się u mnieSzczęsnym — lecz taki niechaj się nim zowie,Co w każdym stanie zdoła rozumnieUżyć, co dali Bogowie;
Wesoło w nędzy spożywać chleb suchy,A gorzej śmierci brzydzić się niecnotą —A za ojczyznę i miłe druchyŻywot poświęcić z ochotą.
Comments
Loading comments…