Skarb (Goethe, tłum. Zathey)

Translated from German by Hugo Zathey

Z próżnym trzosem, z sercem chorémWlokłem żywot mój złowrogi.O jak nędznym jest ubogi!Jak bogacze szczęśni są!Więc niedoli na przekoręW nocy skarb wykopać muszę:„Gdy go znajdę, dam ci duszę!“Napisałem własną krwią.

Zakreśliłem różne koła,Ustawiłem téż płomyki,Kości ludzkie i chwast dziki,By powiększyć czarów moc.

A zrobiwszy wszystko zgoła,Co uczynić tam należy,Kopię w miejscu, gdzie skarb leży;Czarna, straszna była noc.

Wtém z daleka światło błyśnie,I od gwiazdy lśniąc wspanialéjZbliża się z najdalszéj dali,Gdy dwunastą zegar bił.Dziwna trwoga serce ściśnie;Patrzę, śliczny chłopiec do mnieNiosąc puhar idzie skromnie;— Puhar cudném światłem lśnił. —

Miał na czole z kwiatów wieniec;Na łagodne jego oczyPadał z czary blask uroczy,Ach, niebieski był to blask!Napój podał mi młodzieniec;Pomyślałem: żadną miarąZły nie przyjdzie z taką czarą,Zły jasności nie zna łask.

„Pij i czerp do życia siłę!Gdy zrozumiesz tę naukę,To policzysz czarów sztukęNa obłędów marnych karb. —Niech ci święto będzie miłe!Chętnie troski znoś powszednie!Baw się wieczór! pracuj we dnie!Praca, to największy skarb!“

Comments

Loading comments…