W obronie „Urody życia“
Nie w tym zamiarze by sławy twojejBronić, ja kreślę tych słów kilkoro,Lecz by raz skończyć z partyjną zmorąI bronić sławy Ojczyzny mojej.W świętego hasła staje obronie,Bo moje serce z bólu skowyczyWidząc, jak szatan w złotej koronieRozpala w tłumach ogień zbrodniczy,I drąc na strzępy naszych dusz siłę
Najlepsze czucia kładzie w mogiłę,Gasi tę iskrę co dźwiga ludy,Rzuca na marne najcięższe trudy,I myśl, myśl ową wielką rozprasza,W której grom huczy: Ojczyzna nasza!W obec dzieł twoich czemże pochwała,Chociażby nawet najszczerszą była,To będzie zawsze zbyt blado brzmiała;Wszak twem zwycięztwem ogień i siła!Przez wielką miłość dla naszej ziemiPosąg swój wzniosłeś już na jej łonie.Żaden fałsz prawa tego nie zmieni,I złudnym dźwiękiem w głuszy utonie.Nawet nie może stać się rozdźwiękiem,Bo wtedy serca twojego struny,Zagrzmią wraz gromem, skargą i jękiem,Rzucą na naród groźby pioruny.Ten, co cię chłoszcze jest tą gadzinąCo lubi tylko pełzać po nocy,Dlatego bryzga na ciebie ślinąBy wielkim duchom wraz ująć mocy.On się ku różom zdradziecko wspinaBy woń i krasę zatruć swym jadem,Lecz gdy nadejdzie świtu godzina,To jak cień zczeznie, razem z jej śladem.Za to, żeś dotknął tej zgniłej ranyCo nie da słońcu zajrzeć do duszy,Za to, że głos twój bólem targanyNie da nam wszystkim zmartwieć w tej głuszy —Chcą cię ośmieszyć. O jakże mali!Czyżby się cienia własnego bali?
Sam w sobie mistrzu jesteś uznaniemWielkiej potęgi polskiego ducha,Pieśń twa nam śpiewa cudownem graniem,A dusza słucha, słucha i słucha.I myśl owiana boskości czaremTwych bohaterów nieskazitelnychBije płomieni gromowych żarem,Do czynów wzywa nas, nieśmiertelnych.W niwy osnute wieczną żałobąRzuć wielkich pragnień siew, złam twardość lodów.Cierniową drogą cierpień i zawodówNieś sztandar Polski... My pójdziemy z Tobą.
Hej! przeminęły już błogie czasy,Stare zasady i stare życieNiknie przed blaskiem nowych dni krasy,Przed nową tęczą w niebios błękicie.Wspomnienia... niechaj będą pamiątkąTym, co cierpieli, tym, co dręczyli...Lecz wzlotów ducha ostatniej chwiliNie poświadczajcie starą pieczątką.Bo każda chwila ma swoje godło,Każda idea swoich rycerzy...To, co nam ducha żarło, pierś bodło,Niech w zapomnienia gruzach dziś leży.Władzy dłoń wasza chce, za nią pierś wzdycha,Za nią to słychać żale, rozpacze...
Na trwogę pusty dzwon głucho kracze,Że się już kończy królewska pycha...Ach, ja sądziłem, że krew szlacheckaDlatego tylko chwilę zasnęła,Aby za grzechy, za krzywdy dziełaUmrzeć, lecz potem znów żyć od dziecka.Umrzeć, by zatrzeć pamięć tej twarzyCo jest zwierciadłem pogardy tłumów,I z cichą falą wiosennych szumówAniołem stanąć u stóp ołtarzy................Żal mi, że straszne starych ran bliznyZ boleścią serca rozdzierać muszę...Lecz ktoż miljonom upodlił dusze,Kto stał się zgubą swojej ojczyzny?...............Precz z takiem hasłem co całość łamie!Nam teraz trzeba dążyć gromadą,Niech wszystkich razem pioruny kładąPod jedno hasło, pod jedno znamię.Dzisiaj ni stan wasz, ni krwi błękityJuż przodownictwa wam nie oddadzą,Dzisiaj już trzeba dzielić się władzą,Rodowód z ducha wiedzie na szczyty.Dziś już nie znaczą wieków patenty,Serca nam swoje nagle pokażcie,Odsłońcie duszy ludzkiej żar święty,Tym żarem ducha tłumów rozżarzcie.Lecz się nie bierzcie do dyktatury,Do pysznej władzy nad ciemnym tłumem.Nie tronów nam dzisiaj trza, nie purpury,
Nam świecić trzeba cnotą, rozumem.Bez tego wszystko fałsz i ułuda,Które nie zbawią i wzwyż nie wzniosą,Bo tylko w czynach ludzkich są cuda,Które spływają wraz z Bożą rosą.Dziś już się budzą dusz, serc wulkanyI pierś faluje olbrzyma ludu,Drżą więzień ducha przeklęte ścianyI w dali błyska już jutrznia cudu.Ta jutrznia jasna, ten głos potęgiZmartwychwstałego to głos narodu,To bujne pędy od pnia, od spodu,A nie zmurszałe, rodowe księgi.
Comments
Loading comments…