Witajcie (Sawczuk, 1912)
Witajcie chaty, witaj ziemio nasza,Witaj nam ludu siermiężny, kochany.Płyniem ku tobie jako rzesza ptasza,Jak okręt wichrem i burzą targany,Idziem w dal pustą, — w niezmierzone daleIdziem, gdzie świat ten jest pusty, a dumny,Idziem rozdzierać śmiało mroku falePrzesądów, fałszu obalić kolumny.Idziem rozedrzeć ciężkie mroków szaty,W ugornych pustkach siać miłości kwiaty,Z kagańcem w ręku, z uśmiechem na twarzy,I z iskrą w sercu — idziem do nędzarzyUlżyć boleści, nowe życie tworzyć,Głuche niebiosa idziemy otworzyć.Idziem policzyć krwawe łzy, ofiary,Po sprawiedliwość i gniew, albo kary.Idziem przed trony wciąż milczących bogów,U tęcz słonecznych, u niebieskich progówPokornie legniem i będziemy błagaćLub z mieczem w dłoni poczniemy się zmagać.Staniem naprzeciw jak dwa bogi święte,Jak dwa upiory, jak widma zaklęte,Jako posągi, lub jako dwie góry,Albo się zetrzem jak dwie czarne chmuryI wtedy jeden z pośród nas upadnie,Lecz kto? nikt tego dzisiaj nie odgadnie.Błysną pioruny, ognisty deszcz spłynie,A fala życia będzie naprzód gnałaI wnet na ziemi fałsz, obłuda, zginie,Prawda jak słońce wciąż będzie jaśniała.— — — — — — —Na skrzydłach naszych lśni barwa niezmienna.Idziem na walkę z potworem ciemnoty.Ze złotych myśli utkamy płaszcz złoty.W pół gorejąca idzie brać... pół senna.
Comments
Loading comments…