Meghadûta
Translated from Sanskrit by Józef Szujski
Królewski rozkaz na rok całyOd małżonki Jakszę goni;Gdzie u Ramy wzniosłej skałySrebrny Sity strumień dzwoni,Tam wygnany Jaksza biada.Stęsknionemu za małżonkąNaramiennik z ramion spada.
Lipcowych deszczów goniec chyży,Ciemny się obłok w lot pokaże,Na górę Ramy skrzydłem zniży,Miła ochłoda w letnim skwarze.Pełen tęsknoty Jaksza młodyNadpływający obłok wita:O, leć obłoku jak wróżbitaDo mojej lubej leć w zawody.
Leć, kędy gajów cień uroczyGdzie się w księżycu gród mój bieli,Tam mojej żony tęskne oczyGonią gdzieś w przestrzeń, co nas dzieliTam od razstania ciężkiej chwiliRadość w jej sercu znikła młodemNiby u kwiatka, co się chyliW listki ze słońca zachodem.
Leć nad mieszkania mego broną,Teraz tam jasna tęcza strzelaOkoło okien rajskie drzewoZielone liście swe rozściela,W ogrodzie, kędy staw cichutki
Zielone brzegi falą muszcze,Złote lotosy sterczą z stawu,W cieniach powiewne wieją bluszcze.
Białe łabędzie z cichym szumemPo gładkiej stawu płyną faliNad stawem w gaju platanowymZłote się słońce jarko pali.Ztamtąd, obłoku, w domu głębieSpojrzyj i miłej szukaj żony,A smutna będzie, o obłoku,Jak lotos, mrozem powarzony.
Patrz, zdjęła z ciała strój bogaty,Na łożu smutną główkę kłoni;O! lekkim obudź ją powiewemJak powiędnięty kwiat na błoni;A kiedy wyjrzy przelęknionaGdzieś za błyskawic śledząc lotem,To jej wypowiedz, coć polecęTwym uroczystym powiedz grzmotem.
Powiedz, że żyje tam na górzeWierny przyjaciel ulubiony,A miałby w piękne ucho twojeNiejeden sekret rzec pieszczony,Powiedz że tęskni za twem licemZa pocałunkiem tęskni oto,A szle ku tobie słów tysiąceCo tą serdeczną tchną tęsknotą,
O, gdyby jako chwila jedna,Długa minęła noc rozstania,Gdyby dzień każdy w noc zapadałZaledwo ruszy się z posłania.Bo dziś, gdy spełnić się nie mogą,Życzenia, które marnie roję,Od twoich ocząt, ulubiona,Niema spokoju serce moje...
Comments
Loading comments…