Do św. Kunegundy

Z sercem skruszonem spieszym do Ciebie,Spieszą do matki dzieci w potrzebie,Ach! nie odmawiaj nam tej opieki.Której doznały ubiegłe wieki.

Sami do Boga wołać nie śmiemy,Bośmy grzeszyli, to dobrze wiemy,W śmiechach, swawoli, pysze, próżności,Zbiegły do morza lata wieczności.

Dzisiaj z próżnemi stajem rękami,Straszne grzmią sądy Boga nad nami,Starta bezbożność, pycha zdeptana,Ciężki krzyż dumne ugiął kolana.

Ale nas krzyż ten dziś nie przestrasza,Bo w krzyżu tylko nadzieja nasza,Jeśli Bóg karze, to nie odrzuca,Jutro pocieszy, gdy dziś zasmuca.

Obyśmy, kiedy życie upłynie,Mogli się cieszyć w śmierci godzinie,I pod skrzydłami Twojej opiekiMogli się z Tobą cieszyć na wieki.

O Kunegundo, wstaw się za namiI proźbą naszą! Szczeremi łzamiRozbrój prawicę na nas wzniesionąI wyproś łaskę Boga straconą.

Wszakżeś tę ziemię umiłowała,Gdzieś ludziom, Bogu miłą się stała;Dziś jak za życia Ty ją miłujesz,Dziś jak za życia nas poratujesz.

Gdy się Twa dusza wzniosła w obłoki,Na tej zostały ziemi Twe zwłoki;Przy Twym ołtarzu kornie się zgina,Żeś Matką jego, lud przypomina.

Comments

Loading comments…