Góry (1896)
Dzień w górach, noc w dolinie!Tu w gasnącym słońca blaskuLśnią się kwiaty w połoninie,Jak w nadbrzeżnym perły piasku.
W dole niemy Prut połyskaJak wąż, gdy wśród ziół się wije;Tu zpod głazów zdrój wytryska,A przy zdroju sarna pije.
Ziemia niknie już w oddaliA nad ziemią mgły zwieszone,Księżyc wpośród chmur się pali,Ciemną spuszcza noc zasłonę.
Noc jak chmura groźna, czarna,Życie w grobu wtrąca ciszę,Chyba lotna przemknie sarnaLub wiatr jodły rozkołysze.
Nowe czucie, śmielsze życieTu na górach, niż w dolinie,Kiedy stojąc na skał szczycieChmura popod nogi płynie.
Wszystko głucho jak w oazie,Ale w duszy myśl ożyła,Myśl ukryta, jakby w głazieDrogich kruszców skryta żyła.
Gdy radości łzę wyleję,Nieraz gdy się mniemam w niebie,Zimny czasu duch zawiejeI mej myśli grób wygrzebie.
Jak w zarodzie pączek ginie,We mnie lotna myśl usycha,Albo w insze światy płynie,Innem życiem tam oddycha.
Tu, gdzie skały mkną olbrzymie,Tu, gdzie śmielsze serca bicie.Tu i myśl, co w duszy płynie,Czuje nową młodość, życie.
Comments
Loading comments…