Matko, u stóp Twych

Matko, u stóp Twych składam moje dzięki,W rzewności ducha korne i serdeczne,I kij pielgrzyma chwyciłem do ręki;Pod Twą opieką me ścieżki bezpieczne.

I czegom zawsze w głębi duszy żądał,Dziś błogo widzę ziszczone życzenia;Będę rodzinny, drogi kraj oglądał,Ziemię bolesnych wspomnień i cierpienia.

O to nie pytam, jaki mnie los czeka;Na wszystko gotów, żadnej nie znam trwogi.Wiem, że nademną czuwa Twa opieka,Wiem, że mi z prawej nie dasz zboczyć drogi.

A jeźli z pracy odstąpią mię siły,Nie zdołam gwarnych myśli uspokoić,Kwiatem nadziei umaić mogiłyI w sercach rany głębokie zagoić;

Jeźli nie zdołam mową rzewną, mocnąSerca zwiędniałe w nowy byt odrodzić:Matko boleści, Ty mi bądź pomocną,Naucz, jak lud Twój z Twym Synem pogodzić.

Obym mógł martwe ożywić sumienia,By się z grzechowych oczyściły brudów,Aby lud polski łaską odrodzeniaJak słońce jaśniał wpośród innych ludów!

Inni powstaną, do dzieła przydatni,Jako prorocy i wieszcze w narodzie;Cnotą, rozumem w ich gronie ostatni,Będę jak trzcinka przy ciekącej wodzie.

Będę jak żebrak ubogi, wzgardzony,Który po żeńcach nikłe zbiera kłoski,Łzami polewał ojczyste zagonyI słowo Boskie niósł z wioski do wioski.

I w kole biednych będę uczył dziatek,Jak mają chować Boskie przykazanie,I będę mówił do ojców i matek,Jak wielkie, święte jest ich powołanie.

Że miłość kraju jest z miłością BogaŚcisłemi węzły od wieków spojona,

W niezgodzie ludu cała siła wroga,A jedność ludu tę siłę pokona.

Gdzie prawdy nie ma, tam nie ma jedności,A prawdy nie ma tam, gdzie nie ma wiary.Gdzie nie ma Boga, tam nie ma miłości,I rozdrobnione przepadną ofiary.

I będę krzyża moc i chwałę głosić;Że nie wart szczęścia, kto nie znał cierpienia,Że o to ciągle mamy Boga prosić,Aby nas drogą prowadził zbawienia,

I będę wielbił, Maryo, Twe imię,Kto Tobie ufa, ten wiecznie nie zginie,I to, co dzisiaj w serca głębi drzymie,Za Twą pomocą w życie się rozwinie.

Lecz jeźli smutny wyrok przeznaczeniaWzgardzi mą pracą i działać zabroni,Będę ze łzami, z boleścią milczeniaZa kraj się modlił w samotnej ustroni.

Comments

Loading comments…