Sokół (1896)

Tu ci źle na dole,Gdzie Prut toczy fale,Dlatego, sokole,Usiadłeś na skale.

Usiadłeś wysoko,Sokole ponury,W słońce wlepiasz oko,W szpony chwytasz chmury.

Ty do słońca dążysz,Ty bujasz po górach,Ty w powietrzu krążysz,Ty się kąpiesz w chmurach.

Gdy zaszumią burze,Ziemia zadrży trwogą,Gromy skryte w chmurzeRoztrzaskać cię mogą.

Lecz dzisiaj, sokole,Wolne rozpuść skrzydła,Ptasznik tylko w doleZdradne stawia sidła.

Strzępiasty sokole,Leć w powietrzne tonie,Leć, gdzie gwiazdy w kole,Leć, gdzie słońce płonie.

Leć, uchodź z obłokiem;Ja na skale siędę,Ciebie bystrem okiemW chmurach ścigać będę.

Nie dolecą strzały,Kula nie zaświeciTam, gdzie wzrok mój śmiałyZa tobą poleci.

I wraz z tobą chmuryW szybkim minie zwrocie,Wraz z tobą ponuryObłok przemknie w locie.

Jak powietrzne sidłaSokół mgły przecina,Nastrzępiwszy skrzydłaDo słońca się wspina.

Słońce ognie ciska,Sokół skrzydłem bije,

Piórami połyska,W chmurach rosę pije.

Wśród powietrznej toniNiknie, oko woła;Ten głos nie dogoni,Nie zwabi sokoła.

Chociaż przed mem okiemSkryłeś się w tej chmurze,Ja z tym obłokiemZnajdę cię w lazurze.

W słońce mknę głęboko,Chmury, mgły odsłonię,W ziemię spuszczę oko,Myślą cię dogonię.

Comments

Loading comments…