Żaba (Gliński)
Zła macocha mnie wygnała,Jeść nie dała, pić nie dała,Pośród krzyku i hałasu,Wypędziła precz do lasu.
Zła macocha mnie wygnała,Jeść nie dała, pić nie dała,Pośród krzyku i hałasu,Wypędziła precz do lasu!
Zła macocha mnie wygnała,Jeść nie dała, pić nie dała,Pośród krzyku i hałasu,Wypędziła precz do lasu.
Rozchylcie się, trzciny,Ty, wietrze, z gęstwinyWyprowadź złotą łódź!Na łodzi tej deskiRzuć dywan królewski,Na ramię płaszcz mi rzuć!
Staw miniem — i rzekąPopłyniem dalekoZ żab pieśnią, z szumem fal!...Cud stanie się wielki:Przeminie ból wszelki,Przeminie smutek — żal!
Złą macochę dyabeł porwał,Złe jej córy ogień strawił...Dziękuj Bogu! dziękuj Bogu!Że ci ojca pozostawił.
Niech przybija łódź do brzegu,Rola moja już skończona;Wracam w tonie wód srebrzystych,Ty w ojcowskie śpiesz ramiona!
Kiedy w opętania szaleRzuciłam się w stawu fale,Wychyliła się z wód ku mnieWód przemożna czarownica,Osypała piaskiem lica,W srebrnej położyła trumnie,Ale śmierci mnie wydarła:Byłam śpiąca, nie umarła!
Comments
Loading comments…