Kapela
Powiem państwu bajeczkę, jakich zresztą wiele...— — —Chciały raz instrumenty, wytworzyć kapelęznalazła się batuta, lecz przy pierwszej nucie»Ten klarnet do niczego!« szepnął flet batucie.Podobnie choć z tłumikiem i w większym sekrecie,mruknął po chwili klarnet uana ucho o flecie.Potem bas ironicznie wyrzekł o puzonie,puzon mówił o basach, że chybiają w tonie.Pierwsze skrzypce o drugich, te zaś, pragnąc przypiec,osmarowały łojem smyczek pierwszych skrzypiec.Potem obój o różku różne plamy zwierzył,blachy w bęben, a bęben na blachy uderzył,Tak, że wkońcu batuta na pulpicie wspartaorzekła, iż kapela cała djabła warta!
Takiemi instrumenty są częstokroć ludzie.Wytwarzają kapelę i topią się w brudzie.
Ten tego ów tamtego czernidłem obdzielaaż wreszcie z samych łotrów składa się kapelai batuta-ideał musi przyznać z placzempłaczem,że choć są instrumenty, zagrać niema na czem.
Comments
Loading comments…