Aneksy — XII

Modernizm polski

Dwoje nas w ciszy polnego zakątka.Strumień na oślep ku słońcu się pali,W liściu, co trafił na krzywy prąd fali,Wirując, płynie szafirowa łątka.

Nadbrzeżna trawa, zwisając, potrącaO swe odbicie zsiniałą kończyną,Do której ślimak, pęczniejąc z gorąca,Przysklepił muszlę swym ciałem i śliną.

W przerzutnym pląsie znikliwsza od strzałyPłotka się czasem zasrebrzy na mgnieniePod wodą — spojrzyj! — prześwieca piach białyI mchem ruchliwym brodate kamienie.

[...] Tych kilku dębów ponad brzegiem liście,Podziurawione i przeżarte chciwiePrzez gąsienice, trwają tak przejrzyścieNad własnym cieniem, co utkwił w pokrzywie.(B. Leśmian Poezje, Warszawa 1965, s. 129. W polu).

Zapłoniona czereśnia, przez wróble opita,Skrzy bieliście ku słońcu odziobaną pestę.Korę, sokiem nabrzmiałą, żuk drasnął i przez tęDrobną skazę żywicy płowa kropla świta.

Jeszcze pod zlewą rosy obfitej niezwykleKwiat się wątły ugina i ziemi dosięga,I młodych jeszcze mrówek cwałująca wstęga,Zachowując kształt w biegu, różowieje nikle.(Tamże, s. 143. Obydwa utwory z tomu Łąka).

Jedni się w ogrodzie do trawnika tulą,drudzy rosną na wspólnej grzędzie,inni cisną doniczkę, rozpychają cebulą,nie myślą, co dalej będzie.Zaś gwiaździsta szarotka,biała z zewnątrz, a siwa od środka,poszła na skalne ściany,na okrągłe zielone góry,gdzie toczą się chmurypo trawiejak olbrzymie rozwiązłe barany.— Otuliła się w kocie swe futroi nie wiedziała, czy dziś jest dziś, czy wczoraj czy jutroDeszcz zalał żółte jej oko,patrzące nieciekawie,

i nie wiedziała, czy jest nisko w dole, czy wysoko.Bóg przechodząc spojrzał na nią i smutnie i słodko,gdyż nie wiedział na pewno, na co się jest szarotką.(M. Pawlikowska-Jasnorzewska Poezje, Warszawa 1958, I, s. 3. Szarotka, z tomu Niebieskie migdały).

Z nasępionych krużganków,Z galerii obronnych,Skąd zieleń, ogniem prażąc,Wrogów upomina,Wychylają się kwietne, półcalowe donny,W mantylach fioletowych,W różowych dominach —I namiętnością gorszącSurową fortecęOtwierają ramiona,Tęskne i kobiece...(Tamże, s. 433. Pokrzywa widziana z bliska, z tomu Balet powojów).

Ogień nasturcji — w ślepiach kota.Mgły czujnej wokół ciał zabiegi.Łódź co odpływa w nic — ze złota!Żal — i liliowe brzegi.(B. Leśmian Poezje, Warszawa 1965, s.447, 7. tomu Dziejba leśna).

Comments

Loading comments…