Wstępne objawy uczuciowości modernistycznej — 5
Modernizm polski
Znużony suszą walk nieurodzajną,Na próżno ciągle pytasz: Czemu, czemu?I tylko opium ma tę życiodajnąMoc, która ulgę niesie znękanemu.Narghile, wina, rozkosze haremuI pieśń — i modły przed jakim fetyszemTo tylko opium różnego systemu,Lecz śmierć najwyższym jest snem i haszyszem!— — — — — — — —Dobrym jest życie. Lecz lepiej takiemu,Co precz odchodzi. Lepiej śmiertelnemuPsem być umarłym, niż żywym Jowiszem.Opium — jedyny to przedsmak edenu,Lecz śmierć najwyższym jest snem i haszyszem!
W tę cichą, senną, wonną noc majowąCzuję twe ręce ponad moją głową —Słonią mi świat...O! Gdyby więcej pod rękami twemiNie pomnieć życia i siebie, i ziemi,I złud, i strat...
Kiedy otoczysz białymi ramionyGłowę stroskaną i zmęczoną płaczem,I zamkniesz skronie w taki węzeł święty,Zda mi się wtedy, że świat jest zamkniętyW twoim objęciu; że w życiu tułaczemSzczęśliw zostanę — bo wiecznie natchniony.— Lecz kiedy zdejmiesz marmurowe ramię,Bóle i rozpacz wracają na nowo,Budząc wspomnienia w rozszalałej piersi...I myślę wtedy, że ci są najszczersi,Co śmiechem grzebią swą pieśń pogrzebową,Niosąc na czole ludzkiej hańby znamię!
Dusza ma cierniem uwieńczona,Na białym krzyżu twego ciałaPrzybita pragnień mych gwoździami,Schyliwszy głowę, z wolna kona.Ja sam, jak Judasz Iskariota,Za twój namiętny pocałunek,Na dreszcz wydałem ją konania...Ach, mnie przeraża ta Golgota!
Piję, piję, bo pić muszę,bo jak piję, to mnie kłuje;wtedy w piersi serce czuję,strasznie wiele odgaduję.(S. Wyspiański Dzieła, Warszawa 1927, IV, s. 170).
Wiecznie samotni!... nawet w takiej chwili,gdyśmy spleceni razem ramionamiz kobietą dusze i ciała złączyli,gdy z nią przeniknąć pragniemy się wzajem,jej serce bierzem i jej serce dajem:jesteśmy sami.
Comments
Loading comments…