Wstępne objawy uczuciowości modernistycznej — 7
Modernizm polski
Jak czarna lecę błyskawica,nad przepaściami słychać me tętenty.A za mną śpiewa borów chóri łkają dzwony zatopionych miast —
Krwawi się serce morza pośród gór —konają tęcze zdruzgotanych gwiazd —Hurra — tytany! w ręku piorun siny —ten świat roztrącić — w głębiny! w głębiny!
Dziś zrzucam z siebie łachmanną Ducha-Nędzarza powłokę!Świetliste skrzydła aniołów — w zniszczenia zmieniam pochodnie.Za włosy pochwycę ludzkość — w piekło ją z sobą powlokę!Niech zgrzyta! wiek mrze w płomieniach! Za nędzę swą! za swe zbrodnie!I wyjmę z ducha głębiny stężałą kroplę trucizny —Jak Kleopatra ją rzucę — jak perłę! w urnę Wszechświata!Wypełni Wszechświat — przeniknie w rdzeń serca, w żyły i w bliznyI wtedy duch mój zatruty z Kosmosem strutym się zbrata.
I czuje sercem, że tu na tej ziemiNie ma spoczynku dlań — bo gdzie usiędzie,Wyjdą ku Niemu skargi, łzy i modły,I wszystkie krzywdy przypełzną pod nogi,I wszystkie płacze zejdą się wieczyste,I poczną wołać: „Oto nas zawiodłyJasne nadzieje; oto nas i BogiJuż opuściły... Chryste! ratuj, Chryste!...”A On, wołania te słysząc płaczliwe,Skonałby z żalu i osrebrzył lice,Spokojem martwych patrząc w nieszczęśliwe.Jako się patrzą lodowe księżyce.
Żeś nas stworzył, a stworzył słabe i ułomne,żeś nam kazał być w strachu i żyć w poniewierce,żeś ból stworzył, a dał nam współczujące serce,i brzemię ponad siły dla barków ogromne.Żeś nam szczęścia pragnienie w smętne włożył dusze,a rozkosz każdą przeklął, uciechy zakazał,żeś nas w grzechu opuścił, żądzami nas zmazał,a sumienie nam dając, wydał na katusze —
A kto mnie stworzył na to, ażebym w tej chwili,odziany potępienia podartą żałobą,kawałem kiru. zdjętym z mar Twojego świata,wił się i czołgał przed Tobą,i martwym, osłupiałym z przerażenia okiemstrasznego Sądu wyławiał płomienne,świat druzgocące rozkazy?— — — — — — — —
Sądź, Sprawiedliwy!Krusz światów posady,rozżegnij wielki pożar w tlejącej iskierce,na popiół spal Adama oszukane sercei płacz!Z nim razem płacz, kamienny, lodowaty Boże!
Grzmoty...Całej ziemi wstrząśnienie.Minął czas —Spadło kościoła sklepienie —Lud ujrzał się na Dolinie SąduJako rozchwiany las...W serca wstąpiła otucha,Jako rozbitkom zjawa lądu,Tu się rozstrzygnie los —W tym miejscu Bóg wysłucha,Spotężmy głos!
Zapomnieć! dalej! wartko! w skok!Niech ziemia się rozludni!...Rozbity piersią, padnie mrokI noc się wypołudni...Zapomnieć trosk i łez i krwi,Ho, dalej! bez pamięci!
Comments
Loading comments…