Pozagrobowa dyskusja poetycka
Rzecz wyobraźni
Upływa lęku biały jeleńw motylim pląsie nóg.Kołuje wiatr i dmie jak strzelecw wydęty chmury róg.
O, Anno, wybaw, biały jeleń —upływa trwoga w pląsie nóg.Kołuje wiatr i dmie jak strzelecw wydęty chmury róg.
Wiatr bluzga, jak krew się sączy,na oczy — ciemności płachta,w nim omackiem błądzącczuję miękki opór pnączy.
A to są ciała chyba, chyba groby,chłodne jak wody pręty,to są ramiona trwogiludziom zmarłym odcięte.
Wiatr niesie piachu żagiel,nasmuża się na nas cienko —— to woda, może wydmy nagie?Ledwo nad wierzchem rękąznak pożegnania odfrunie,
nowe piasków sklepieniewiatr wzdyma w ciemnej łunie,toniemy, pożarci przez ziemię,gdzie sami jesteśmy dnem.
Będziemyż sobie jak posągwydarty pokrywom wieków?Znajdziemyż kruszyny włosówz tych czasów na skroni zostałe?– – – – – – – – – –Wołam cię, obcy człowieku,co kości odkopiesz białe:Kiedy wystygną już boje,szkielet mój będzie miał w rękusztandar ojczyzny mojej.
Wołam cię, obcy człowieku,co kości odkopiesz białe:Kiedy wystygną już boje,szkielet mój będzie miał w rękusztandar ojczyzny mojej.
Wołam cię, obcy człowieku,co kości odkopiesz białe:Kiedy wystygną już boje,szkielet mój w ręku będziesz miał,sztandar ojczyzny mojej.
Dumny ze swojej rozpaczy — tkliwie z nas drwi,że gdy wielka parada
przejdzie Wisłę, przejdzie Wartę, będziem...jego szkielet, sztandar, będziem mieć.
Tych słów przyjąć nie umiem,jak winy — nie odrobię.
Już „wystygły“ — jak pisał nieporadnie — „boje“i już murarz ociera nie krew dawną z czoła,lecz pot, rosę żyjących, i wznosi spod cegłynie kość, jak sztandar klęski, ale żywe swojeciało, a w ciele —szkielet......jakby on wstawał z martwych, na mnie gniewnie wołałi podnosząc się z gruzów opierał się o mnie...
Nie! Nie patrzeć jego oczami! Zapomnieć!
Szkielet mój będzie miał w ręku sztandar ojczyzny mojej.
Szkielet mój w ręku będziesz miał, sztandar ojczyzny mojej.
Żem prawie nie znał rodzinnego domu,Żem był jak pielgrzym, co się w drodze trudziPrzy blaskach gromu...
... Żem nie znał prawie rodzinnego domu,Żem jest jak pielgrzym, co się w nocy trudziPrzy blaskach gromu...
Nowi gdzieś ludzie w sto lat będą po mniePatrzący — marli.
...Nowi gdzieś ludzie w sto lat będą po mnie,Patrzący —
Jestem chwilęznikliwszą o wiek miniony przede mną,szybszą o sto lat, co przebiegną po mnie.
I głos szedł z ducha potęgą straszliwą,I stworzenie się na ziemi rozżarło.Konie latały z ukrwawioną grzywą,Psy wskakiwały rycerzom na gardło...Przylatywali w pochodnią straszliwąGońce... z oczyma i twarzą umarłą,Podobni na krew do kruków łakomych,A i rozkazami od władz niewidomych.
Dwanaście razy, w dwunastu obozach,Odmienił się lud zmartwychwstania siłą.Dwanaście razy krwią w czarnych wąwozachSpłynął, sztandarów sto zbroczonych zgniło!Szkielety w ogniu stojące na wozachJeszcze nie chciały próchnieć pod mogiłą,Ale do pustych ust poprzykładałyTrąby, i trąbiąc gniły i próchniały.
Comments
Loading comments…