Pieśń trzecia
Kuźnia Wulkana
Niechaj mnie zdziobią gęsi i kokosze,Jeśli chcę kreślić romansik misterny.Ja tylko w rymach na papier przenoszę,Co mi rzekł Maciek w ufności niezmiernej...I dzieje jego miłości gorącejDaję w bibule cierpliwej... cierpiącej.
Wulkan, co w Woli bucefały kował,Był to potentat wcale nie na żarty...Piśmienny trochę, majster i konował,Znał swe rzemiosło, był w świecie otarty,A znać to było po chodzie i minie,Że w Pacanowskiej kuźni był w terminie.
Nieraz, gdy prawi, słuchają go chłopy,Gwoli nauki wielkiej, lub uciechy.I otwierają usta dwaj cyklopy,Co wielkim drągiem muszą dźwigać miechy...Czeladnik kując, słucha jednem uchemI łzy skórzanym ociera fartuchem.
On Hipokrates w Woli — DemostenesOracye prawi na każdem weselu.
On daje ludziom macierzankę, senes,Nie gardzi sokiem z jęczmienia i chmielu,A żyje zacnie i w Bożej bojaźni,Boć z organistą samym jest w przyjaźni.
A tak serdeczny łączy ich stosunekI tak się wzajem bawią ci mężowie,Że kiedy sobie sprawią poczęstunek,To później w jednym zasypiają rowie...I widzi nieraz różowe zaranie,Jako Orfeusz chrapi przy Wulkanie.
A miał Orfeusz wyrostka — synala,Chłop to był duży, blady i niezgrabny,Lecz patrzył często na córkę kowala,Na usta z wisien i warkocz jedwabny,I obraz Kasi tak mu utkwił w głowie,Jako zaduży ufnal tkwi w podkowie.
Płakała nieraz Venus-Katarzyna,Gdy się z Apollem spotkała u studni,Ale Orfeusz protegował syna,Ztąd też Maćkowi było nieco trudniej...Lecz pojąc krowy przy jednem korycie,Przysięgli sobie kochać się nad życie.
Podali sobie ręce w znak przymierzaI tak dozgonną miłość zaprzysięgli;Świadkiem im serce, co jak młot uderza,Oczy o blaskach rozżarzonych węgli...I studnia świadkiem i żuraw skrzypiący,Co głos ich słyszał namiętny i drżący...
I powiedzieli sobie straszne słowo:(A pocałunek był słowa pieczęcią),Że muszą przemódz wolę — kowalową...A nie — to z własnej ręki zginą z chęcią:On się powiesi na sznurze z konopi,Ona w głębokim stawie się utopi.
Przysięgę Maciek zataił przed matką,Ale mu wrócił spokój po przysiędze,Z dziewczyną wprawdzie widywał się rzadko,Ale w jej oczach czytał jakby w księdze,Że się w jej sercu czysta miłość pali,Że on jej droższy niźli sznur korali,
Milszy niż w mieście katarynki granie,Niźli na targu kupny obwarzanek,Niż kwiaty leśne, niż ptaków śpiewanie,Droższy niż krowa, niż biały baranek,Niźli od węgra chusteczka barwista...Taka to siła uczuć jest ognista.
Comments
Loading comments…