Nad strumieniem (Junosza, 1877)
Stało dziecko nad strumieniem,Co wśród łąki płynął,Kołysany wiatru tchnieniemW gaju ciemnym ginął;Kwiatki polne rwał zdradzieckoKawał nieba ukrył na dnie,Przeglądało się w nim dzieckoCzy mu w kwiatkach ładnie?–Była woda jak zwierciadło,Jak kryształ przezroczy;I widziało dziecię młodePatrząc w tę spokojną wodę...Główkę swą i oczy...Kilka kropel deszczu spadłoZamąciło wodę,Wiatr swawolny zmarszczył faleA strapione dziecię młodeZawodziło żale.–Strumień życia cicho płynieKwiaty młode pieści,Lecz ten cichy spokój minieGdy wiatr zaszeleści,Gdy się burza rozszaleje,Czyste fale zmąci,Obraz szczęścia wnet rozwiejeO skały roztrąci.............
Comments
Loading comments…