Czułość Poety (Piotrowski, 1829)

August długie walcząc lata,Krwią zrumieniwszy srébrne wody Nilu,Gdy po klęskach tyluOtrzymał w końcu panowanie świata;Przy ścianach Kapitolu sztandary osadził,J starych w Amfiteatr rycerzy wprowadził.Tam czucia człeka władca niezmierzony,W ozdobie urodyWirgiliusz młodyBoskie wywodził z swoiéy lutni tony.To w obłok z orłem wzlatywał,To iak skowronek oraczowi śpiéwał,Skrytości grobów przenikał,J nieba dotykał.Głosem iego wzruszone wojowniki drżały,Przebiegły wieszcza słodkiém weyrzeniem dziewice,Matki go palcem dzieciom ukazały,Starcy łzą zrosili lice;Sam August z mieysca powstajeJ cześć poecie oddaie,

A cały Rzym wołał:Czarodziejnik, co w sercach takie tworzyć dziwySłów potęgą zdołał,Jak szczęśliwy! iak szczęśliwy!

Poeta okryty chwałą,W własne podwoie powrócił,J umordowane ciałoNa marmury rzucił.Lecz oto prawy Bóg lutni przybywa,Oka nie daie mu zmrużyć,Ogarnia go, przenika — z marmurów go zrywa.Ach nieszczęśliwy wieszczu idź mu służyć! służyć!Zaprowadza go między nieme grobyJ poi czuciem żałoby;Wieszcz usiada pod urn cieniem,Strata cnotliwych gnieździ w sercu rany,Spiéwa — łzy tocząc strumieniem.Potém wzrok iego wznosi w Xiężyca oblicze:Wieszcz promieniami oblanySledzi w milczeniu światło tajemnicze,A natchnieniem uniesionyWzniósłszy przyszłości zasłony

Widzi iak nikną gwiazdy i iak z swéy posadySpada Xiężyc blady;Przeczuwa puste Niebiosów przestrzenie,J mocne z piersi dobywa westchnienie.Gdy Bòg uyrzał iż smutek duszę wieszcza przeszył,Słodszym go obrazem cieszył,Wskazał mu ów przybytek na wyniosłéy skale,Gdzie sam geniusz wchodzi — odpędzona pycha,Słońce nieśmiertelności świéci tam wspaniale:Wieszcz zadumany patrząc wdzięcznie się uśmiecha,Nakoniec przed Julii pałacem go stawia,J pełną uczuć duszę miłością zaprawia.Tak mocą Boga z serca iednego w godzinieUśmiéch, litość i łza płynie.

Zmienność uczucie szczęścia mu zatruwa,Zbolałe ciało w cieniu topol składa.O Synu lutni! biada tobie, biada!Żądasz spoczynku: Bóg twóy ieszcze czuwa,Każe mu słuchać iak w cichéy ustroni,Po utracie przyiaciela

Słowik melodyine tonyNa powietrze roni.Jak westchnął pieniem iego gaj wzbudzony,Wieszcz słucha i żal podziela,Lecz w cierpieniach klnie Boga lutni — klnie mordercęCo mu dał ów instrument zgubny — czułe serce,J głosem powtarza tkliwymNieszczęśliwym! nieszczęśliwym!

Comments

Loading comments…