Do Złota
O Ty! którego nie wiem w jakiem uczcić mianie;Pierwsza sprężyno świata! wysoka istoto!Człeka Bożku lub tyranieO! wszechwładne złoto!Straszna twa potęga,Objąwszy czas i ziemię wieczności dosięga!Okropność krajów, więzień, potrafisz osłodzić,A najtwardszym opokóm nakazujesz rodzić!.W każdem zdarzeniu miłem, albo nieszczęsliwémDo każdego przemawiasz językiem właściwym.
Marsowa trąba zagrzmiała,Nieścigłe okiem rozwinęli szykiDzielne wojowniki,Błysnęło Bostwo — wołają, to Chwała!. —Ona Rycerze do zwycięstwa grzeje;Już miedź zaczęła śmiercionośne wycie,Jęczą ranieni, krew się potokami lejeCzłek co ma najdroższego tu zostawia — życie;Lecz kto to Bóstwo zgłębił silniejszém wejrzeniem,Złoto! tyś grzało męże pod chwały imieniem.
Złoto słodkie twoje brzęki,Dziewięćdziesięcio letnim zmarszkóm dają wdzięki.Z lic skromności rumieńce wdzięczne, delikatne,Jako tęcze na spiałych brzoskwiniach szkarłatne,
Ty, potrafisz pozdejmować,I w toniach wieczności schować.Oto piękność zajaśniała,Natury urok i chwała;Ona ją przyoblekła w najmilsze pieszczoty,Oczy błękitne — włos złoty,Na twarzy cały blask kwiatów królowej,W ustach dwa rzędy macicy perłowej,Człeka roskosz lub nieszczęście.Idzie skłonność znieśmielonaBłagać o zamęście;— Odrzucona. —Słuchaj mię Czasie! wieszcze przeczucia mię wznoszą,Gdy wdzięki złota obaczy,Harda piękność zmięknąć raczy,I pochodnie Hymena zapali z roskoszą.
Złoto! słodka twoja władza,Lenistwo ocuca,Posępne smutku czoło wypogadza,I w usta złości przymilanie rzuca.S siebieS ciebie bywał krolobójca,Tyś z Synem różniło Ojca.Blask twój niezwalczony,Oczu Temidy przebijał zasłony.Gdy człek własność ma postradać,Lub pod miecz prawa przynosi swą głowę,W ówczas obrońcy ustóm umiesz nadaćZapał i wymowę.Ogniem twym dzieci ożywiowione Feba,Wydawały piosnki tkliwe,
O wy! co w silnym zaciekli uporze.,Nie chcecie wierzyć ile złoto może,Słuchajcie co Muza powie;Raz zabrakło Cesarza Światu i Rzymowi.Jaki zakres godności dla zasług i cnoty!Próżne nadzieje!. — Oto Pretoryjskie roty,Stare Cezarów obiegły mieszkanie,Ich Herold ile głos dosięgnąć zdoła,W cztery strony woła,„Berło świata na sprzedanie.“
Dydijusz cicho w swoim kramie siedziałGdy się o nowym towarze dowiedział,Złotko na stoły wyliczyłI rząd świata odziedziczył.Tak to Bożyszcze przetwarzaKupca, w wielkiego Cesarza.
Comments
Loading comments…