Dykamor
Dziś w domie Dykamora dzień ważny i błogiBogóm on składa dzięki, dały córę Bogi.Wspaniałego mieszkania otwarto podwoje,Cisną się niezliczone winszujących roje,Jak przy świetle Xiężyca drzą na morzu fale,Tak się zatrzęsła światłość jarzęca w krysztale;Pod napojem i smaczném jadłem gną się stoły;Siadł w biesiadników gronie Dykamor wesoły,
Zawsze rzecze w wysokiej, miałem Bardów cenie,Z jakąbym dziś radością posłuchał ich pienie;Oni umieją dzielnie sercem ludzkiem władać,Potrafią zgadnąć przyszłość i przeszłość wybadać.Jak kiedy ptak zanuci, w lesie utajony,Tak jakiś głos się ocknął z nieznajomej strony,I spiewa „Ktoś ogromne posiadał dochody,„Miał wsie, miasta, pałace, i lasy, i wody,„Niebo wspierając wszystkie jego przedsiewzięcia,„Dawszy mu zdrój dostatków, nie dało dziecięcia.„Nieczułości w nim srogość wyroków nie nieci,„Pielęgnuje sieroty jako własne dzieci,„S pokorą serca, woli Boga się poddaje,„Wesoł zawsze pracuje i losom nie łaje.„O kilka czasów później w te bogate progi,„Przywędrował z dalekich krajów Bard ubogi,
„Szukał on między ludźmi czystych wzorów cnoty,„Widząc jak pielęgnował Pan domu sieroty,„Rzekł do niego z westchnieniem Bóg ci to nagrodzi,„I małżonka ci Córę nadobną urodzi,„Ona niosąc Rodzicóm pociechę i chwałę,„Jednego potém ziomka zrobi szczęście trwałe“Słuchając Dykamor pienie,Przypomniał sobie zdarzenie,Serce mu mocniej bije, a w Ojcowskiem oku,Tak się łzy dobywają jak woda s potoku.
Comments
Loading comments…