Życia

I tak idą, i gasną tak samo jak idą.

Mówię o życiach na światło miłościspokojnej wydanych, które jak rzekitoczą się malutkie, wiecznie i niezmiennieściskając miłości światełko w sobie,kiedy się niebo odbija w ich wodach,kiedy po niebie toczą się słońca.O życiach mówię, w świetle miłości...

O życiach zawieszonych mówię, maleńkich,przy barwy rubinu wargach kobiecych,co wiszą jak wota przed obrazem świętym,co wiszą jak dary, niczym serca srebrne,i skromne są takie, i ufne jakże,przy ukochanych kobiecych wargach.O życiach zawieszonych mówię, maleńkich...

Których nikt nie podejrzewa, aby istnieć mogły,kiedy przed siebie wędrują milczące,mrokiem okryte, smutne i samotne,ku ołtarzowi idei czarownej,(w którą też nikt nie wierzy. I gdzieś na ziemikiedyś się pochylą. I zgasną, nieme.Których nikt nie podejrzewa, aby istnieć mogły...

Mówię o tych, co przeszły, niepewne, zamglone- jak gwiazdy, co bledną pewnego poranka -których nie spostrzegła szczęśliwa myśl żadna,bo biegła tak szybko w swej wielkiej radości,nie widząc, że gasną powolutku, ciche,jak duszy płomyk gaśnie przed świtem.Mówię o tych, co przeszły, niepewne, zamglone...

«Życia» · Text: Kostas Kariotakis · Translation: Azahar (Wikiźródła) · Source: Życia (Wikisource) · Licence: CC BY-SA 3.0

Adapted by Strofia: layout and formatting.

Comments

Loading comments…