Optymizm
Załóżmy, żeśmy jeszcze nie dotarlido drogi bez wyjścia, do myśli przepaści.Załóżmy, że przyszły do nas lasyporannym triumfu hymnem owładnięte,wraz z ptakami i świetlistym niebem,wraz ze słońcem, co przeniknie je niebawem.
Załóżmy, że gdzieś daleko też byliśmy,w zachodu krajach nieznanych, i północy.I rozwiewa nam wiatr szaty, gdy pędzimy.W zadziwieniu i z powagą patrzą obcy.By nas przyjąć godnie w swoje progi,jedna dama gnębi służbę przez dzień cały.
Załóżmy, że naszego kapelusza rondoposzerzyło się nagle i zwęziły spodnie,jak u jeźdźców, kiedy głosem rozkazugnamy naprzód nasze tysiąc koni.Dotarliśmy – łopocą sztandary –Zbawiciela zbawcy, niosący krzyż bohaterowie.
Załóżmy, żeśmy jeszcze nie dotarlisetką dróg do granic ciszy wiecznej.Okrzyk wznieśmy i pieśń zaśpiewajmy– co na kształt będzie surmy zwycięskiej –by demony w dole, a ludzie na ziemimogli, słuchając jej, dobrze się bawić.
Comments
Loading comments…