Sen (Kariotakis)

Czy będzie nam dany taki dar od losubyśmy nocy pewnej umrzeć moglina ojczystym wybrzeżu zielonym?Zaśniemy słodko niczym małe dzieci,a ponad nami, ku niebu zapragnąumknąć gwiazdy i wszystkie ziemskie rzeczy.Niczym sen będzie pieścić nas fala.I niczym fala, sen nasz błękitnydo krain weźmie nas, gdzie się nie jest.Miłosną pieszczotą będzie wiatr w naszych włosach,tchnienie alg zewsząd nas otoczy,i choć wiedzieć nie będziemy, oczy nasześmiać się będą pod zamkniętymi powiekami.Wszystkie róże się pochylą na gałązkachi by nam służyć za podgłówek, nadejdą.Aby sen nasz uczynić harmoniązaniechają słowiki snu własnego.Zaśniemy słodko niczym małe dzieci.Z wioski naszej skromne dziewczęta,niczym drzewka dzikie, wkoło staną,i pochyliwszy się szeptać nam będąo chatkach złotych, tajemniczo,o słońcu Niedzieli, białych kwiatach,o latach dobrych, co wnet do nas przyjdą.I staruszka, trzymając nas za ręce,gdy powoli zamykać oczy będziemy,jakby baśń, blada, nam opowieo życiu goryczy. I księżycdo stóp naszych zstąpi ze swym blaskiem,w godzinie, gdy ostatni raz zaśniemyna ojczystym wybrzeżu zielonym.Zaśniemy słodko niczym małe dzieci,co płakały cały dzień i są zmęczone.

Comments

Loading comments…