Nie wstydź się tych przelotów...
Nie wstydź się tych przelotówpełnych płomieni białych,tych dźwięków a niestałychtakich jak w burzy złoto.One na drzew dotyku,co stropu sięgać zda się,są w cichym majestacieBogu — muzyką.I obleczone w pióra,czy w przezroczysty niebytkażde są drogą w chmurach,albo po niebie,nazywaniem snów wrzących,napełnieniem pachnącymi krwią w powszednim chlebie.Nie wstydź się cnoty. Onachoć jej nadali ciałozbrodni — toć jej zamałoczeka nienapełnionajak dzban — to kształt jej nadajniech będzie czynom — waga.Nie wstydź się wiary w sobie;ona nie snów głupotą,ale jak we krwi złotoi krzew na grobiewzrasta na tym co płyta,co gniecie — nierozbita.Wie wstydź się miłowania,tworzenia, dorastania;w żelaznej żądzy twojejona jest płomień nieba,co sztabę tak rozgrzewa,że kując niepokojemprzemienisz w wieżę pragnień,do której czyn się nagnie.Otoś mały, a takisam sobie jesteś rodzic,że z głazu nawet — ptakiemi anioł nawet w głodzie.Jeno lotom nie wzbraniaj,ogniom jeno daj imie —czas cię wtedy nie miniemożności przerastania,naczynie miłowania,tonie w Bogu stawania,człowieku.
Comments
Loading comments…