Warszawa (Baczyński)
WARSZAWABryła ciemna, gdzie dymy bure,poczerniałe twarze pokoleń,niedotknięte miłości chmury,przeorane cierpienia role.
Miasto groźne jak obryw trumny.Czasem głuchym jak burz maczugązawalone w przepaść i dumnejak lew czarny co kona długo.
Wparło łapy ludzkich rojowiskw głuchych ulic rowy wygasłe,warcząc czeka i węszy grobyw nocach krwawych i gromach jasnych.
Jeszcze przez nie najeźdźców lawajako dym się duszny powleczezetnie głowy, posieje trawyna miłości, krzywdzie człowieczej.
Jeszcze z wieku w wiek tak się spienikrew z ciemnością, a ciemność z brukiem,że odrośnie jak grom od ziemii rozewrze niebiosa z hukiem
Bryła ciemna, miasto pożarnejak lew stary co kona długo,posąg rozwiany w dymy czarne,roztrzaskany czasów maczugą.
I znów ująć dłuto i rydel,ciąć w przestrzeni i w ziemi szukać,wznosić wieki i pnącze żywena pilastrach, formach i łukach.
I w sztandary dąć i bić w kamień,aż się lew spod dłoni wykuje,aż wykrzesze znużone ramiętaki głaz co jak serce czuje.
10 / II / 43 r.
Comments
Loading comments…