Z szopką (Baczyński)
Z szopką.
Górą białe konie przeszły,trop dymiący w kłębach stanął.W gwiazdach płonąc cicho trzeszczywigilijne siano.Z poza gór czy zponad ziemianioł biały? kruchy mróz?starcy w niebo nachyleni?Anioł biały szopkę niósł.
•
Zamknąć tak — to ironicznie —w daszek gwiazdom pobielanypłomień wieków i człowiekaw tekturowe cztery ściany.Zamknąć tak — to z odległości —w dwie figurki — czarną, białąrozdeptanych epok kościi spalone żądzą ciało.
•
W naprężone kusze burzanioł biały szopkę niósł.
•
A figurki w męce gasnąccoraz słabły, zanikaływ napowietrzną gwiazdy jasność,tekturowo — popielały.
Śmiał się anioł pół-uśmiechemz ich uporu, a nie grzechu,że tak jedni, choć ich stustu.
•
Anioł biały szopkę niósł.
•
ażAż na grudzie stopą lekkąstanął niby mgłą i skałąi koślawe, głodem ścięteujrzał w grudę wbite — ciało,żeber czarnych łuki spięte,poskręcane rydle rąk,brzuch jak bęben życia wzdęty,brzuch zsiniały, brzuch jak tłoki zawrócił. W nieba pluskpoczerniałą szopkę niósł.
Comments
Loading comments…