Elegija z Byrona
Translated from English by Aleksander Chodźko
Kiedyśmy się żegnaliWe łzach i milczeniu,Gdyś się smutna oparłaNa mojém ramieniu,Twarz miałaś bladą, zimną,Pocałunek zimniejszy,Wróżyła mi ta chwilaOkropność dzisiejszéj.
Zimno na moje czołoSpadła rosa ranku —Przeczułem że zapomniszO dawnym kochanku.Dziś zachwiana twa sława,Śluby zniweczone,Dziś słyszę twoje imie,I za ciebie płonę.
Przy mnie mówią o tobie;Milczę — rospacz, trwoga,Dreszcz mię przebiega zimny —Czemuś mi tak droga?Nie wiedzą że znam ciebie,Jak dźwięk dzwonu ich głosy;
Długo, długo kląć będęCiebie — i moje losy.
W tajniśmy się widzieli —W milczeniu żal tłumię,Że zapomnieć, oszukaćTwoje serce mnie.Ah! gdy cię ujrzę jeszcze,Jakiémż dziękczynieniemDo stop twoich pobiegę —Łzami i milczeniem.
Comments
Loading comments…