Scena III
Translated from English by Antoni Edward Odyniec
Niebo i Ziemia
Kędyż jest brat twój Jafet?
Wyszedł w pole,Zejść się, jak mówił z Iradem… Lecz pewnieBłądzi, jak co noc, w swém zaklętém kole,Wkoło namiotu Anah, kwiląc rzewnie,Jak ptak nad pustém gniazdem; albo może —Z czém, wiém, że nie rad powierzać się bratu —
Poszedł, jak nieraz, o północnéj porzeDumać w jaskini śród skał Araratu.
Po co on do niéj? Na całym złym świecie,To miejsce jest najgorsze; bo w niém duchyGorsze od ludzi goszczą. — O! Jafecie!Czemużeś wybrał, na głos ojca głuchy,Niewiastę, któréj, choćbyś był kochany,Pojąćbyś nie mógł? — Ach! serce człowieka!…Gdy syn mój własny, wraz ze mną wybrany,Znając złość świata i los co go czeka,Mógł tak daleko zabrnąć i niepomnie! —Pójdźmy go szukać.
Ojcze! nie idź daléj!Ja go sam znajdę.
Nie lękaj się o mnie!Kogo Pan wybrał, nad tym nie uczyniNic moc piekielna! — Będziem go szukali.Pójdź!
Do obozu sióstr?
Nie! do jaskini.
Comments
Loading comments…