Widzenie Baltazara (Byron, 1895)

Translated from English by Zofia Trzeszczkowska

Baltazar siadł na tronieWkoło satrapów tłum:Lamp tysiąc w sali płonie,Wre uczty gwar i szum.Przynoszą złote czary,Które czcił Judy syn,

Bezbożnik te puharyNapełnia płynem win.A w téjże chwili — w blaskuZajaśniał dziwny znak,Na ścianie, jak na piaskuDłoń kreśli głosek szlak:To cień samotnéj ręki,Kształt ludzkich palców był,Co jak na glinie miękkiéj,Na murze napis rył.Król dostrzegł tajemnicę,Ucisza uczty szał:I zbladło jego liceI głos mu w mowie drżał:„Niech wszystkich, ktoby wróżył,Najmędrszych w świecie zwąTłómaczyć dziw, co schmurzyłKrólewską radość mą!“Chaldejskich ziem wieszczkowieOd dawnych słyną dni;Dziś milczą — w obcéj mowieWciąż groźnie napis lśni.Babilon um głębokiSzanuje starców swych,Lecz dziś i te prorokiZawiodła bystrość ich.A wtém młodzieniec stanie,Z dalekich jeniec stron,Usłyszał rozkazanieI wróżbę pojął on.Lamp wkoło płonął wianek,On przed napisem stał;Wyczytał w noc, — a ranekŚwiadectwo wieszczbie dał:„O królu, tron się wali,Otwarty grobu loch;Tyś zważon jest na szali,A lekkiś jako proch,Całuny miast purpury,Twój namiot grobu schron;Med zbliża się pod mury,Pers twój zagarnia tron!“

Comments

Loading comments…