Wodospad Terul

Translated from English by Jan Kasprowicz

Ryk wód! To, na dół z skalnych lecąc złomów,Welino czeluść wrzącą falą ryje!Spad wód! Śród huku, ze szybkością gromówPiana gdzieś w bezdniach o granity bije!Żar wód! To piekło, które syczy, wyjeI wre w torturach bez końca! AgonjiPot — ten Flegeton płomienisty — myjeCzarniawe skały, co wokół tej toniUsiadły z bezlitośną groźbą na swej skroni —,

Strzela ku chmurom, potem znowu ściekaSmugami deszczu, rzuciwszy obłoki:

Ta bezustannych mgławic dżdżysta rzekaJest wiecznym kwietniem w tej bezdni, opokiZdobiącym w szmaragd... Jak ten żleb głęboki!Z grani na granie, urągając zwłoce,Olbrzymi żywioł szalonymi skokiRwie się i głazy naokół druzgoce,Strąca je w przepaść, aż fal straszne moce

Wyżłobią sobie drogę: ten słup wodyPodobien raczej do morza-dzieciny,Co z gór wnętrzności wyszło, gdy porodyŚwiat nowy spełniał, by jednej godzinyByć ojcem rzek tych, co krają doliny,Wijąc się wężem i szumiąc! Za siebieSpojrz!... Tam! snać wieczność rzuca swe dziedzinyI wszystko wokół w swem łożysku grzebieI wzrok ci każe topić w groźnych czarów niebie —

To katarakta, piękna przeraźliwie!Lecz nad brzegami ranne błysły zorze! —Zasiadła Iris w wód piekielnych spływie —Nadzieja siada tak na śmierci łoże —,Nic jej kolorów zniweczyć nie może!Choć wściekła woda wszystko wokół bierze,Ona niezmienna, strojna w blaski hoże:Śród walk żywiołu jej oblicze świeżePodobne do miłości, co szaleństwa strzeże..

Comments

Loading comments…