Małe kobietki — Rozdział X
Translated from English by Zofia Grabowska
„TEKA PICKWICKA“20-go maja 18... r.
Niechaj smutek z serca znika,Radość twarze niech spromienia,Dzisiaj bowiem klub PickwickaLiczy kopę lat istnienia.
Dziś swobodnie i wesoło,Czas upływa w naszem gronie,Przyjacieli widzim koło,I ściskamy bratnie dłonie.
Pickwick na swym posterunku,Żyjąc latek szereg długi,Zyskał prawo do szacunkuPrzez przymioty i zasługi.
Dziś, gdy z pismem wszedł do sali,Wycierając okulary,Wszyscy chórem zawołali:„Niechaj żyje Pickwick stary!“
Bo choć kaszle i kataryUtrudzają mu wymowę,Pickwick stary — ale jary,Nie dla kształtu nosi głowę.
Snodgrass na sześć stóp wysoki,Piękny, miły i powabny,Złotowłosy, modrooki,Jak żółw chybki, jak słoń zgrabny.
Ulubiony w naszem kole,Wesół mimo walki z losem,Klamrę myśli ma na czole,I... olbrzymi kleks pod nosem.
Dalej idzie Tupman, któryDo powagi ma pretensje,A powtarza kalemburyI ze śmiechu wciąż się trzęsie.
Za to Winkle niewzruszenieSiedzi, patrząc wciąż do góry,
Nie chce bowiem przez wstrząśnienieZepsuć pięknej koafiury.
Wszyscy nieraz, chwilkę miłąTu spędzamy wśród zabawy,Udeptując wspólną siłąKamienistą ścieżkę sławy.
Jeśli zawód nas spotyka,Lżej go znosić z przyjacioły,Niech więc żyje klub PickwickaPożyteczny i wesoły!
LAMENT ZA „ŚNIEŻNĄ ŁAPKĄ“.
Zniknęła nasza pieszczotka mała,My nad jej smutnym losem wzdychamy;Nie będzie łapek przy piecu grzała,Nie będzie igrać przy progu bramy.
Jej dziecię leży w naszym ogródku,A ona znikła dziwnym sposobem,Więc nie możemy na domiar smutkuNad faworytki zapłakać grobem.
Już jej miauczenia nikt nie usłyszy,Próżne posłanie, piłka bezczynna;Jest inna kotka co łowi myszy,Lecz nie tak zgrabna, lecz nie tak zwinna.
Chociaż jej ruchy ciche, spokojne,Nie ma miłego wdzięku postaci;Psom wytoczyła okropną wojnę,I ich warczenie — drapaniem płaci.
Lecz ukochana! twoje wspomnienieDzielnie poskramia myszy bezprawia,Robi co może, dobre stworzenie,Dotąd nam jeszcze serce zakrwawia.
Comments
Loading comments…