Kontralto

Czarnych włosów rozbujane morze,Krucze brwi i sine cienie rzęs.Ciężki biust pod męką pieszczot wklęsł.Nigdy sama nie szła w wonne łoże.

Nigdy trzeźwej nie witały zorze.Pierś pod piersią, warg podwójny ton,Pjana pieśń, spalonych duet łon.— Chyba niemoc zwali ją i zmoże:

Wtedy w klątwach wiła się i żalach,Że zasypia sama bez pieszczoty.Lecz po dniach tych czysto lał się złoty

Głos o ciężkich i żałobnych falach,Głos, co zwykle, przez dławiący szał,Grubo, nizko i ochryple brzmiał.

Comments

Loading comments…