Ścieżyna się wije (Konopnicka, 1915)
Ścieżyna się wije przez orane pole...— Oj, nieś mnie, mój koniu, na wolę, niewolę!Oj, nieś mnie, ty siwy, gdzie mnie ponieść raczysz:Za kluczem żórawi, kędy je obaczysz,Za skrzydłem jaskółki, co leci z daleka,Za strugą w olszynie, co modra ucieka,Za słonkiem, co idzie wykąpać się w morzu,Za białym powojem, co pełznie w rozdrożu,Za rosy zapachem, gdzie zmierzch pada siny —Tylko mnie nie zanoś do cudzej krainy!
Ścieżyna się wije przez łąki i pola...— A cóż co to, koniu, była za niewola?Czy ciebie spłoszyły płomieniste łuny,Czy nocą po drogach bijące pioruny?Czy cię poganiały jęki latające?Czy ty masz zaklęte podkowy-miesiące,Że ani do wioski, ani do rodziny,Tylko mnie poniosłeś do cudzej krainy?...Bogdaj ciebie, koniu, za mnie, za młodego,Że ja nie obaczę ojca rodzonego!...Bogdajżeś ty złamał w dróżce prawą nogę,Że ja do mej chaty powrócić nie mogę!Bogdaj ciebie chłodna noc ziębiła rosą,Że ja już nie brzęknę na otawie kosą!Bogdaj ciebie, koniu, wichry czarne biły,Że ja w mojej ziemi nie znajdę mogiły!
Comments
Loading comments…