VII 1890 r.

4

Kiedy w Wenedów obóz przyniesionoKrólewską harfę, pieśni złoty zdrój,Potężną siłą wezbrało im łonoNa nowe życie i na nowy bój!

A król oślepły, w klęski swej koronie,Co stał pod błyskiem piorunowych łun,Z krzykiem wyciągnął drżące swoje dłonieDo czarodziejskich złotej harfy strun.

I wznieśli czoła wodzowie boleśni,I w zachwyceniu stanął cały lud...On czuł i wierzył, że w ojczystej pieśniJest słowo życia i zwycięstwa cud!

O Polsko moja! oto wraca tobie,Tułactwa swego otrząsnąwszy pleśń,Ta, która była niemą w swoim grobie,Królewska harfa, ducha twego pieśń!

Każda jej struna żarem życia płonie,Każda jej struna wiarą w życie drga...Polsko, wyciągnij umęczone dłonie,Oto ci wraca złota harfa twa!

Oto zaklęta moc twoja i siłaI twa nadzieja w przyszłość lepszych dni...Oto się wielka otwarła mogiła,Pieśń nieśmiertelna oto wraca ci.

O, wznieś swe serce, z prochu podnieś głowę,Niech u twej trumny cały stanie lud!Przez pola życia twego pogroboweDuch dziś przechodzi, duch zasiewa cud!

Może dziś ślepi mękę twą obaczą,Może dziś głusi posłyszą twój jęk,Może wyschnięte źrenice zapłacząNa onej harfy zmartwychwstałej dźwięk.

Może osłabli dźwigną się z niemocy,Może bezwładni odzyszczą swój ruch,Może się z grobów podniosą prorocy,Kiedy ich dotknie żywy słowa duch.

On to świt nowy, dzień nowy obwołaPo całowiecznej, długiej nocy snach;On grody twoje rozbudzi i sioła,Co małodusznie posnęły w swych snach.

On twoje ziemie i twoje dzielniceZestroi w jeden wszechpotężny ton,I żywej pieśni otworzy krynicęI serc miljona rozkołysze dzwon!

On po twych miedzach rozszeleści gruszeI skowronkowy łanem puści głos,I zbudzi senną ludu twego duszęI błyśnie ostrzem wysrebrzonem kos...

On pójdzie wichrem w puszcze starej LitwyI pójdzie szumem przez odwieczny bór,

I poczną dęby szeptać swe modlitwyI sosny groźnie zawiodą swój chór,

Jak Wernyhory rumak niekiełznany,Przeleci ziemię życia dreszcz i mocPrzez sine stepy, przez smutne kurhany,I z bielejących kości strząśnie noc.

I brzękną pieśnią srebrne one liry,Co zardzewiałe drzemią w proch już,I siwych orłów odezwą się skwiryI step zakipi życiem wszerz i wzdłuż,

Duch, co się kiedyś pieśnią stał natchnioną,Znowu się wróci w złote źródło swe,W siłę narodu, w nadzieję wskrzeszoną,W bicie serc bratnich, w uścisk, w okrzyk, w łzę.

A to, co wzięte było z skarbca ludu,Słowo potężne, jak stworzenny wiew,Tajemniczego znów się mocą cuduW ciało narodu zamieni i krew!

A zdroje życia, co skróś ziemi biły,Nim je w błękity tchem swym podniósł wieszcz,Znowu w podziemne powrócą się żyłyI serca wzmocnią, jak majowy deszcz.

I jedna iskra nie będzie stracona,Wzięta ze znicza narodowych wiar,Ale płomieniem obejmie znów łona,W stygnących piersiach życia niecąc żar.

Jako jednego łańcucha ogniwa,Duszę narodu i pieśniarza duch

W ogniu boleści łączy siła żywaW jedną potęgę, w jeden życia ruch.

Jego my, bracia, i nasz on rodzony!A drogi proch ten to przyszłości siewNa chleb łamany pomiędzy miljony,Zaprzysiężone na życie i krew!

Ołtarzem będzie grób ten dla narodu,Modlitwą będzie pieśń jego i cześć;Z mroków niewoli i z niewoli chłoduMyśli i czucia — tu będziemy nieść.

I nie ostygnie i nie spopielejeSerce, co tutaj przyjdzie szukać tchu,A nieśmiertelne narodu nadziejeZmartwychpowstaną i ożyją tu!

Comments

Loading comments…