A kiedy wyjdziesz...

...A kiedy wyjdziesz w zachodnie słońce,W mdlejące, ciche zorzeI nagle u bark skrzydła szumiące,Skrzydła poczujesz boże,Na wielkich mogił stań podniesieniu,W łunach, w szkarłatach, w złocie,I śpiewaj — cały w grobów natchnieniu,W orłowych piór polocie!

Na lirę ściągnij te złotogłowy,Co w cichem mżeniu gasną,I uderz pieśnią i dźwięknij słowy,Jak mieczem w tarczę jasną.A wiedz, że w piersi masz archanioła,Co prochów trzyma strażeI gwiazdy sypie na wieków czoła,A kwiaty — na cmentarze.

Niech więc pieśń twoja, jak błyskawica,Grobowy zmierzch przelataI piorunowe rozświeci licaNad kurhanami świata.Jak dzwon, jak surma, niechaj uderzaNa nieśmiertelność czynów —I niechaj będzie słowem pacierzaDla ojców i dla synów.............

A kiedy wyjdziesz na ranne słońce,Na świtające zorzeI tam poczujesz z barków szumiąceOgromne skrzydła boże,Stań na ugorów dolinnych cieniu,W szerokich pól tęsknocie,I śpiewaj — cały w jutra natchnieniu,Cały ku jutru w locie!Pochwyć na struny blask złotogłowyWielkich przebudzeń cuduI uderz pieśnią w ugór surowy,I śpiewaj jutrznię ludu!

A wiedz, że w piersi masz archanioła,Co w zorzach cały stoi,A niezrodzone do życia wołaU zwartych dnia podwoi!Niechże pieśń twoja ma żywe mocePłomienia, co ulata,

I niech rozwiąże wiekowe noceW potężny rozbrzask świata!Niech bije w ugór mrokiem nakryty,Niech bije w duchy śpiące,Aż przyszłość swoje rozjarzy śwityW płomienne, żywe słońce!

Comments

Loading comments…