A, ojciec tuli syna we łzach

Już nadszedł dzień, już błysnął dziw,Zdawna przypowiedzanyprzepowiadany,Z letargu lud się przeknąłprzecknął żyw,I wstrząsnął z grobugrobu ściany!

A duch przejasny woła nas,Wieczysty duch narodu!— Łazarzu wstań! Łazarzu wstań!Już idą brzaski wschodu!

PrespałeśPrzespałeś wiele wiele dni,W śmiertelne żgłazgła spowity,A czarny orzeł krakał ci:Że zgasły Boże świty...

A oto jutrznia wschodzi hań!Pod niebem hejnał leci!...Łazarzu ludu śląski wstań!Ty kmieciu, z Bożych kmieci!

I poczuł Ślązak w żyłach krew,I poczuł nowe siły,I zmartwychwstania wznosząwznosząc śpiew!Podźwignął się z mogiły!

W ojczyznie imię bierzePotężny chrzest dziejeI wie, że Polska-matka,A on — że ród piastowy.

I dźwiga się z zbyt długichz wiekowych snówPo ciężkiej, dusznej męce,Do matki — Polski oto znówWyciąga obie ręce.

I wiedzie syna ojciec sam,Gdzie brzask od Wisły świeciI woła: „Synu, patrzaj tam,Nasz orzeł biały leci“ —!

I patrzy chłopiec w modry szlakW słoneczność patrzy wschodu,I wie, i czuje: że w nimten ptak,To znamięznak jest jego rodu.

I wie i czuje, że w nim krewI kość gniazdowa lasza..I brzmi mu, jak najsłodszy śpiew,Ojczysta mowa nasza.

W ojczyzny imię bierze chrzest,Prześwięty chrzest dziejowy...I wie, że Polska matką mu jest,A on, że ród Piastowy!

Comments

Loading comments…