Bój pod Lipskiem

Poczerniały orły złote,Orły Francyi poczerniały —Skrwawił jasne swoje pióraI nasz srebrny orzeł biały!

— Dalej, dalej orły moje,W nowe trudy, w nowe boje!W słońcu chwały wam wyzłocić,Wysłonecznić pióra swoje!

Rzekł Napoleon, ręką skinął,Resztę armii swej rozwinął.A z nim losy swoje wiążePoniatowski Józef książę.

Pod Lipskiem się Sasy bronią,Nad Elstery modrej tonią.Nad Elstery modre wodyCiągnie nasz bohater młody!

Już jesienne słońce wstało,W nurtach rzeki się przejrzało.Poniatowski się tam bije,I Francuzów odwrót kryje.

Napoleońskie sławne rotyI konnice i piechotyCofają się w głuchej ciszy,Nikt tam strzału nie dosłyszy.

Wyczerpany w głodzie, w znoju,Nie ma Francuz już naboju —Tylko piersi i pałaszeZasłaniają go tam nasze.

Tak z pod Lipska uszli cało;Tak ich nakrył swoją chwałą,Swojej szabli błyskawicą,Książę Józef z swą konnicą.

Przez Elsterę idą nasi,A wtem most zapalą Sasi.Już odcięta dla nas droga,Hufce polskie — w mocy wroga.

Książę Józef w nurty spojrzał,W bok rumaka wbił ostrogę —— Bóg mi honor dał Polaków,Bogu tylko zdać go mogę!

Ściągnął uzdę, szablą błysnął,Wzniósł ku niebu modre oczy.— Za mną wiaro moja! — krzyknieI w spienione nurty skoczy!

Poniosły go wody sine,W głąb śmiertelną go poniosły,A gdzie zginął nasz bohater,Smutne wierzby tam wyrosły!

Comments

Loading comments…