Bój pod Ostrołęką
— Precz, ty Dybicz Zabałkański! —Car zakrzyknął wściekle —I wyszukał Paszkiewicza,W swych służalców piekle.
— Precz, ty Dybicz Zabałkański,Gdyś Lachów nie pobił!Niech Paszkiewicz robi teraz,Czegoś ty nie zrobił!
Idzie, idzie już Paszkiewicz,Ziemia pod nim stęka —Okryła się czarną chmurąNasza Ostrołęka.
Okryła się chmurą Narew,Bitwa już zawrzała,Świszczą kule i granaty,Grzmią potężne działa.
Bronią nasi przejścia NarwiąBronią mostu śmiele,Sam jenerał Bem tam walczyNa tych mężnych czele.
Biegną nasi w ręcznym bojuDo śmiertelnej mety...Lufa w lufę karabinu,A bagnet w bagnety!
Ścisk na moście, chwila sądna,Trudno użyć broni...Spychają się bataljonyDo skrwawionej toni.
Padł już Kicki i Kamieński,Padł dzielny Skrzynecki,Powalił się od tej burzy,Młodzi kwiat szlachecki.
Powalił się od tej burzyLud, jak łan od gromu!Już cię teraz, ty Ojczyzno,Bronić niema komu!
O ty klęsko Ostrołęcka,Nieśmiertelna klęsko,Otwarłaś ty nasze wrota,Przed Moskwą zwycięską!
Comments
Loading comments…