Bądź silnym! (Konopnicka, 1915)
Bądź silnym, bracie! Skrzydłami orlemiBij chmury, co ci grożą nawałnicą...Nas dnie tak smutne, tak ciężkie zrodziły,Że wielkiej ducha potrzeba jest siły,By nie zagasnąć krwawą błyskawicąU jakiejś wczesnej, samotnej mogiły,Lecz żyć na pełnej łez ziemi.
Bądź silnym! Niech twe młodzieńcze ramionaPodźwigną brzemię, uniesień twych godne...Niech miłość bratnia pierś twoją rozszerzy...Póki w ciemnocie choć jeden duch kona,Póki choć jedno serce, prawdy głodne,Nie wie, do czego przykuć swe pragnienia:Nie wolno spocząć żadnemu z szermierzyW ciszy własnego istnienia!
Bądź silnym! Życie swą wagą przygniataTych, co bez steru, bez woli, bez mocy,Wśród tłumu zjawisk i sprzeczności świataBłądzą, wypadków uniesieni ruchem,Własnym swym czynom nieobecni duchem,Jako lunatyk skróś nocy...Ziemia się na nich nie wesprze, zaiste!A ludzkość nigdy w pochodzie nie liczy
Tych, co przed walką cofnąwszy się — ginąI poza duchów wytrwałych dziedzinąTak znikną, jako ów cień tajemniczy,Gdy wschodzi słońce przeczyste.
Garstka szlachetnych, co przyszłość zdobywa,Jest jako luźne, słoneczne ogniwa,Które się w całość połączyć nie mogą...I brak im może właśnie twego ducha,By zamknąć kręgi wielkiego łańcucha,Co glob opaszą i nową pchną drogą.
Bądź silnym, bracie!... Ach, jabym pierś twojąPragnęła zakuć djamentową zbrojąPrzed ziemskiej żądzy palącym oddechem,Co cię porywa w pełną wichrów drogę,Przed zatrutemi zwątpienia strzałami,Co biją w ciebie, jako błyskawice...Lecz jestem sama słabą i nie mogęByć tarczą twoją, choć stoję przy tobieZ rozpostartemi, jak siostra, rękamiI patrzę w twoje gasnące źreniceI na twe usta, co bluźnią uśmiechemTajemnej ducha twojego żałobie,Jak bluźni róża czarnej sierot szacie;I próżno ciebie chcę obronić łzamiPrzed skwarem życia, co pierś twą wysusza,I próżno, patrząc, jak kona twa dusza,Wołam: Bądź silnym, o bracie!...
Bądź silnym! Ziemia pod stopą się chwieje...Stać trzeba z męskiem wytrwaniem wśród burzy...Ten, kto nieść będzie pochodnię-nadziejęI zatknie sztandar zwycięstwa na szczytach,Kto ducha swego odciśnie z lwią siłą
Na wieku swoim — ten, komu ta całaZiemia jest jakby niezastygłą bryłą,Co jego piętna czekała —Ten tylko imię »człowieka« wysłużyW nieśmiertelności błękitach!
Comments
Loading comments…