Bitwa pod Wielkim Dębem

Tam pod Dębem bitwa huczy,Ogniem grzmią baterje.Moskal Rozen tam prowadziSwoją kawalerję.

Przeciw niemu MałachowskiLewe skrzydło wiedzie,Dwakroć atak ich odpiera,Z Rozenem na przedzie.

Prawe skrzydło BogusławskiZajął z Czwartakami.A był grunt tam mokry, płaski,Pokryty bagnami.

Brodzi więc piechota nasza,Oschnąć nie ma czasu —I wypiera bagnetamiMoskala z pod lasu.

— Słyszcie, zuchy! — Tak CzwartakomBogusławski rzecze. —— Czy my kaczki, byśmy w błocieStali, gdy deszcz ciecze?

W Dębem Moskal się rozłożył,Suche ma kwatery...Dalej! hura na Moskala,Moje bohatery!

Jakże runą tam CzwartakiW taniec swój szalony!Nic nie słychać, tylko: — Marsz! Marsz!Naprzód bataljony!

Tuż Skarzyński w pomoc skoczyZe swymi szasery...Wypędzili Moskwę ze wsi,Zabrali kwatery!

Już wesoły ogień błyska,Krupnik z kotła pryska,Dzielna wiara opatrujeRany u ogniska.

Krąży czarka wśród drużyny,Przy onej ochocie...Sucho będą spać Czwartaki,A Moskale — w błocie!

Comments

Loading comments…