Gosposia (Konopnicka, 1922)
Ach, Stasieńku mój złoty,Co też ja mam roboty!Czy uwierzysz, kochanie,Że mi czasu nie stanie?
Ledwie oczy otworzę,Słucham — świergot na dworze,A na okno mi spadaGłodnych wróbli gromada.
Ani, ani się ruszyć:Zaraz bułkę im kruszyć,Zaraz godzić ich swary.Taki naród ten szary!
Wyjdę, wyjrzę — przed domemStoi z gardłem łakomemŻóraw, ślepy nieboże,Już nic widzieć nie może.
Żóruś, Żóruś, biedaku! —Masz tu grochu w przetaku,Masz tu wody miseczkę,Podjedz sobie troszeczkę!
Żóraw głos mój rozumie,I dziękuje, jak umie: —Krruu!... Krruu!... krzyczy, co znaczy:— Niech mi panna przebaczy!
Ledwie odszedł, w te pędyLeci kokosz z swej grzędy,I prowadzi kurczęta,Gdacząc, jakby najęta.
Kokosz lśniąca i czarna,Wiem ja dobrze, chce ziarna,A dla dzieci chce prosa,Oczkiem strzela zukosa...
Ha! Niełatwo to będzie:Trza do Pawła w orędzie,Kiedy poślad odmierzaDla szafarki z śpichlerza...
Mój Pawełku! Mój stary!Dajże prosa z pół miary,To nasypię dla kurki,Co ma żółte pazurki!...
Stary Paweł marudzi:— Ej, panienka bo nudzi!I nie warta ta czarna,Co już zjadła nam ziarna!
Niby gderze i stęka:— Ej, jak nudzi panienka! —Niby siwy wąs szczypie,Ale prosa nasypie!
Zbędę jednej hołoty,A tu insze kłopoty!Jabłka lecą z jabłoni:Hej! kto pierwszy dogoni?
Biorę fartuch Małgosi,Co od święta go nosi,Raz! dwa! I już fartuszekPełen ślicznych jabłuszek...
Myślisz, że je zjem może?Ale, gdzież tam! broń Boże!Do jednego je kładęW skrzynię, albo w szufladę.
A dopieroż w śpiżarni!To rozpostrzyj, to zgarnij,Licz słoiki na półce,Dogódź każdej gomółce.
Przebierz groszek łuskany,Odpędź muszki z śmietany,Miej o wszystkiem staranie,To nie żarty, mój panie!
Myszka! Tuś mi, psotnico,Wczoraj w mleko z donicą,A dziś wpadłaś w pułapkę?Na słoninkę masz chrapkę?
Ale ci się nie uda!Zatrzasnęła się buda...Trzeba wołać Franciszka:— Myszka! W łapce jest myszka!
Lecę, biegnę, uciekam...Ani chwilki nie zwlekam.Ach, Stasieńku mój złoty,Co też ja mam roboty!
Comments
Loading comments…