Grajek (Konopnicka)

Hej, otworzył się przede mnąŚwiat boży, siny,Kiedym sobie fujareczkęWyciął z wierzbiny!

Otworzyły się przede mnąTe ciemne wrota,Co w nie leci, ulatujeZ piersi tęsknota!

Otworzyły się przede mnąNiebieskie kraje,Uwidziałem, jak zorzeńkaZa morzem wstaje...

Uwidziałem, jak noc siejeTe gwiazdy bożeW przeoranym srebrną sochąModrym ugorze...

Jak te chmury w złotych krosnachTkają pas tęczy,Jak zdmuchuje mgły lekuchneSłonko z przełęczy...

Uwidziałem, jak się wichryRogami bodąI jak cichość wieczorowaKlęczy nad wodą...

Uwidziałem, jak się miesiącO nowiu bieli,Jak go rosą polewająJaśni anieli...

Jak gościniec bity w niebieTym złotym piaskiem,Jak jutrzenka po nim chodzi,Odziana blaskiem...

Jak się barwią polne kwiatyW drogie bisiory,Jak je wiosna wydobywaZ ciemnej komory...

Uwidziałem wielkie góry,Szumiące morzeI te puszcze niezbrodzone,O złotej korze...

Uwidziałem ten step siny,Kośćmi usiany,Jakie tylko gdzie mogiły,Jakie kurhany...

I stały się oczy mojeJako sokole,I przeznałem ziemię, niebo,Jak nasze pole.

I stały się uszy moje,Jak wilcze słuchy,

I zagadał do mnie słowemŚwiat niemy, głuchy.

Zagadały do mnie zdroje,Huczące wiosną,I te szmery traw podolnychMową żałosną...

Usłyszałem, jak w nich rosaPerły swe niże,Jak tym wioskom błogosławiąPrzydrożne krzyże...

Usłyszałem, jak ta rolaRodząca płacze,Gdy w nią siewne ziarno bożeNa ruń kołacze...

Jak skowronki gęśle strojąNa jasne nutkiI jak słowik rozpowiadaŻale a smutki...

Jak zaduma polem chodzi,Jak kamień wzdycha,Jak tym chatom do snu śpiewaNoc ciemna, cicha...

Jak osiką popod gajemDech ziemi rusza...— Tylkom tego nie uwidział,Jak mi gra dusza!

Ciche było serce moje,Oniemiały ptak;

Teraz śpiewać chce i leciećPrzez ten modry szlak,Teraz śpiewać chce i leciećChoć na świata skraj...— Grajże ty mu, fujareczko,Pieśń swobody graj!

Pusta była moja duszaNierozwity pąk;Teraz kwiatem się otwieraZ uroszonych łąk,Teraz kwiatem się otwieraW nowej wiosny maj...— Grajże ty jej, fujareczko,Pieśń nadziei graj!

Mroczna była dola moja,Nieobrzasły cień;Teraz bije w nią świt jasny,Idzie złoty dzień,Teraz bije w nią świt jasny,Het, na troje staj...— Grajże ty jej, fujareczko,Pieśń jutrzenną graj!

Na to-żem ja nosił ciebieW łąki, nad zdroje,Żebyś dumek wyuczyłaTo serce moje?

Na to-żem ja chodził z tobąW ugór, pod gruszę,Żebyś płakać nauczyłaTę moją duszę?

Na to-żem ja nosił ciebieW to puste pole,Żebyś klęła, przeklinałaTę moją dolę?

Nie poczuje, nie uwidziRany, co boli,Póki pieśnią nie wyleciNa szlak sokoli!

Nie poczuje, nie uwidziCiernia, co kole,Póki orłem nie wyleciNad nizkie pole!

Ani tego nie zasłyszy,Gdzie burzy granie,Póki krzywdy swej nie nazwiePo własnem mianie!

Hej, lecą wichry chyże,Hej, skrzypią czarne krzyże,Hej, świeci górom słonko,Hej, ciemno, gdzie poniże!

Hej, szumi rankiem puszczaOd stromu aż do kuszcza,Hej, dębom głos podajeHej, trawom go nie puszcza!

Hej, rodzi bujna rolaOd kłosa do kąkola,Hej, jeden w jarzmie chodzi,Hej, a drugiemu wola!

Hej, niważ ta bogata,Hej, ziarno z niej oblata,Hej, sytno, gdzie świetlica,Hej, głodno tam, gdzie chata!

Hej, idą, płyną rzeki,Hej, we świat gdzieś daleki,Hej, co ma być inaczej,Kiej było tak przez wieki!

A choćbym cię, fujareczko,Cisnął w głębinę,Lecieć będą twoje pieśniePrzez wody sine...Lecieć będą twoje pieśni,Tęskliwe głosy,Będzie serce tajać z żalu,A oczy z rosy.

A choćbym cię, fujareczko,Zagubił w boru,Słyszeć będę twoje granieW echach wieczoru...Słyszeć będę twoje granieW ponocnym szumie,Będę chodził urzeczonyW smętnej zadumie.

A choćbym cię, fujareczko,Rzucił w rozdroża,Rozełkają się twem graniemTe łąki, zboża...Rozełkają się twem graniemTe bujne kłosy,Będą brzozy płakiwały,Puściwszy włosy.

Zastąpiłyż mi twe pieśnieSierocą drogę,Że ni jawą ich, ni we śnieMinąć nie mogę...Zastąpiłyż mi o wiośnie,Rankiem u strugi,Chodzą za mną, taj śpiewają,Jak dzionek długi.

Chodzą za mną lasem, borem,Chodzą rozłogiem,Przestępują moje wrotaLipowym progiem...Przestępują moje wrotaWieczorną ciszą,Obsiadają nizkie ławy,Do snu kołyszą.

Wschodzi miesiąc, taj zachodziNa modrem niebie,Jedna piosnka mnie obudzi,Druga kolebie.Jedna leci, jak skowronekNad zagon miły,Druga płacze, jak zazula,Gdzieś u mogiły!

Comments

Loading comments…