Ja — promień...
...Ja — promień — źródła światła nie ogarnę,Lecz lecę...Lecę przez noce czarne,Przez gwiazdy, przez miesiące...Blaski ulotne niecę,Wytężam światło drżąceW nieskończoności wieczyste ogniska,Z których wybłyskaSłońc słońce!............Zaś gasnę, mroczę się, chwieję,Dech tracę i nadzieję,Jak iskra — ledwo tleję...I znów wzmagam promiona,W ciemność rzucone,Rozpalam je i płonę...Wytężam się, wydłużam, jak ognista wstęga,Z duchów wrzeciona...Już lichy mój promyczek słońc słońca dosięga,Już łuną wieczności pała...Rzucam się w jasną drogę,W oblaski zórz różane,Jak mieniąca się w ogniach jutrzenkowych strzała.............Ja — promień — źródła światła ogarnąć nie mogę,Niech więc ogarnion zostanę!
Comments
Loading comments…