Jak mi smutno (Konopnicka, 1915)

Ach, jak mi smutno być, jak fala drżąca,Która w namiętnych uniesień zapędzieSrebrną pierś swoją o ziemię roztrącaI łamie skrzydła łabędzie...W każdym porywie czuć całą istotą,Jak szklane kręgi powietrza mnie gniotą,I tkwić w materji władzami wszystkiemi,Jak niewolnica spętana łańcuchem,I wiecznie ciężyć i spadać ku ziemi...Ach! jak mi smutno, że nie jestem duchem!

Skrzydłami z tobą spleciona a cicha,Leciećbym chciała w dalekie błękityI pić wieczyście rzeźwiące zachwytyZ lilji kielicha...I na żądz ziemię ze smutkiem poglądaćI nic nie pragnąć, niczego nie żądaćI być dla ciebie, mój tęskny i biały,Bliźnim aniołem i bratem i druhem...I w słońce lecieć, jak dwie srebrne strzały...Ach! jak mi smutno, że nie jestem duchem!...

W powietrzu słychać szum gwiazdy, co spada...Morze się łamie do dna z nawałnicą...W przepaść się rzuca dysząca kaskadaSrebrną mgławicą...

Anioły białe, w noc wieczną strącone,Gubią z nad czoła promienną koronę...Całej ludzkości pragnienia i winyWrą naokoło straszliwym wybuchem...Ach! weź mnie z sobą i unieś w wyżyny!...Jakże mi smutno, że nie jestem duchem!

Pójdź, na twych piersiach utul moje skronieI mów mi słowa anielskie, najcichsze...Cóż nam do ziemi?... Niech wre i niech płonieW żądz skwarnym wichrze!Ja — niech tak z tobą na zawsze zostanęI niech nad nami gwiazdy zadumaneMgliste zasłony rozpostrą w milczeniu,Nieskończoności unosząc nas ruchem...Pójdź!... Czemu bledniesz i drżysz, mój promieniu?...Ach! jak mi smutno, że nie jestem duchem!

O ziemio, praw swych mścicielko! O ziemio,Która na duchach kładziesz swoje piętnoI szorstką dłonią budzisz tych, co drzemiąW noc cichą i beznamiętną...I do ust, choćby je najświętsze słowoZwarło pieczęcią swoją rubinową,Podajesz czarę ognia i płomieniI sen odpędzasz jakiemś wrzeniem głuchem...O ziemio, puść mnie do światła z twych cieni!...Ach! jak mi smutno, że nie jestem duchem!

Comments

Loading comments…