Krakowskie wesele (Konopnicka, 1915)
Niechaj będzie pochwalony Chrystus w waszym progu!Czołem, panie gospodarzu! Kto my — nie pytajcie;Pozna Polak swego ziomka po czci danej Bogu...Chleba, soli, dobrej woli i dłoń nam podajcie!
Jeszcze żyją wskroś narodu nasze stare hasła,Jeszcze nasza polska mowa skarby swoje chowa;Jeszcze w dworach staroświeckich gościnność nie zgasła,Jeszcze żyje dziarska młodzież i pieśń narodowa...
Tu pod waszym dachem, Panie, zebrani ochoczo,Z tej spuścizny po praojcach stwórzmy szczęścia chwilę!Niech pod strojem narodowym serca nam zagrzmocą,Niech tradycja wskrześnie stara w całej swojej sile!
Prostak jestem, nieuczony — sołtys mojej wioski;Jeśli rzeknę co nieskładnie, darujcie mi, Panie!
Dość ja miałem turbacyi, mitręgi i troski,Nim się tutaj odważyłem na takie gadanie...
Ale kiedy się już stało — powiem, co się godzi:Hej! panowie z białych dworów, słuchajcie mnie bacznie!Dziś gromada w pańskie progi bawić się przychodzi:Niech ta chwila, jako symbol, nowe życie zacznie. —
Mało ubiór wziąć i piosnkę wspólnego wesela:Dzielcie z ludem jego smutki, ulżyjcie mu w pracy;Niech chłop widzi w panu swoim brata, przyjaciela,A nie powie nikt na świecie, żeśmy »jacy tacy«.
A pójdźcież sam, Krakowiaki! ustawcież się kołem;Niech się wianek z Krakowianek rozwinie spleciony...
Czołem, panie gospodarzu! gospodyni czołem!Niechże będzie na tem miejscu Chrystus pochwalony!
Comments
Loading comments…